Moja lista blogów

środa, 25 listopada 2015

mama w przedszkolu

Na ostatnim zebraniu Pani poinformowała, że rodzice mogą przychodzić i czytać dzieciom bajki. Tak chwilkę. Mąż, który mi to przekazała w następnym zdaniu zapytał mnie, kiedy moja kolej. Łapiąc "byka za rogi" umówiłam się już z panią 3 dni później.
Ustaliliśmy z Miłoszkiem, że weźmiemy książkę o przygodach Tappiego, zrobimy muffinki czekoladowe i mama poczyta Jemu i grupie dwa opowiadania.
I było tak:
Muffinki tak jak przewidywałam tym razem mi nie wyszły:( i to pierwszy raz, bo zawsze wychodzą. Więc już wieczorem wiedziałam, że będą mandarynki:) Przecież witaminki są najważniejsze;)
Stawiliśmy się z Olkiem w przedszkolu na umówioną godzinę i chwilę przed wejściem tak mi się ręce roztrzęsły, że ledwo Olkowi i sobie buty ściągnęłam!:)
No w sumie czego tu się bać? To tylko grup trzylatków, koledzy koleżanki syna, jak mam się pomylić to pewnie nie zauważą, będzie dobrze...

No i było!!!:) Co prawda jedno opowiadanie słuchali z takim spokojem, że nawet przez chwilę zastanawiałam się, czy napewno w przedszkolu jestem. Przy drugiej woleli mi już poopowiadać, gdzie maja ponaklejane misie, kto mył dziś zęby (niektórzy nawet demonstrowali:)) itp.

Mega fajne przeżycie, Miłosz zadowolony, ja spokojna- w końcu jak na debiut maki w przedszkolu ok:).
Dziś Miłosz zapytał mnie przy myciu zębów, czy jutro mogę przyjść i poczytać w przedszkolu znowu:):) Ucieszyłam się:)

Jutro natomiast idziemy z Olkiem n pierwsze zajęcia adaptacyjne do żłobka. Jestem bardzo ciekawa jak sobie poradzi.

3 komentarze:

  1. O, fajny pomysł :) Ciekawe, czy u nas też będą zapraszać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak mąż poszedł jako leśnik do przedszkola, obawiał się jak to wyjdzie, a i syn i tata wrócili z tego spotkania zadowoleni :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)