Moja lista blogów

piątek, 27 listopada 2015

mamy "żłobiaczka"

Zawsze myślałam, że jak już pierwsze dziecko pójdzie do przedszkola, to z drugim będzie łatwiej przez to przejść. No niestety, ale tak łatwo nie jest chyba w żadnym wypadku. I nie kolejność ma tu znaczenie. Dziś Oluś był sam na zajęciach adaptacyjnych. Już sam z panią wchodził do grupy, bez mamy. I pożegnał się ładnie, zabrał w rączce pieluszki, uśmiechnął się najpiękniej jak umie do mamy i wszedł do sali...zero płaczu, zero stresu.
Matka rozczuliła się nieco, ale trzymała fason (do czasu wejścia do pracy, bo tam łezka poleciała;);)

Na zajęciach był aktywny, ciekawy, ale Olciu jak to Olciu długo nie usiedział w kółeczku (cały On:)). Kiedy Go odbierałam był bardzo zadowolony, mówił ciągle "dzieci" i pokazywał mi na swoją rączkę, że tam trzymał węgiel (bo w żłobku poznawali dziś kolor czarny i zawód górnika).
Ciągle się śmiał:)

Jak to szybko minęło. Jeszcze niedawno był tyciusieńki, a teraz.....:)



3 komentarze:

  1. Ojej! Gratulacje dla Olcia! Prawowity Żłobkowicz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak Kochana czas biegnie a przy dzieciach to już w szczególności...trzeba lapac te słodkie chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wspaniale sobie poradził :). Zdradź proszę czy Miłosz i Olek chodzą do jednego przedszkola/żłobka? Pozdrawiam ciepło :).

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)