Moja lista blogów

środa, 28 października 2015

Kałę raz, proszę

Dopóki jestem z Olciem w domu, mamy swój codzienny schemat dnia i trzymamy się go dość kurczowo. Kiedy Miłosz z Łukaszem wychodzą do przedszkola i pracy, jemy owsiankę a potem odkurzamy (toaletę poranną robimy z Miłoszem, bo On uważa, że Olek tez idzie do przedszkola, a nie zostaje z mama). Między odkurzaniem robię sobie kawę w filiżance, a Olciowi herbatkę z miodem i tak sobie powoli oboje sączymy. 
Wczoraj popołudniu, kiedy już we trojkę czytaliśmy bajkę powiedziałam tak w eter, że chyba mam musi sobie kawę zrobić bo zaśnie.  Olciu wstał jak poparzony i  przyniósł mi zieloną filiżankę nakrytą talerzykiem i podając mi mówi "kała":) 
Niemal natychmiast uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Wypiłam oczywiście kałe od syna i w podzięce obdarowałam buziakiem:) Zaskoczył mnie tym niesamowicie!!! Potem oczywiście do dobranocki serwował kawy wszystkim, łącznie z mężem, który wróciła z pracy:)

Tak więc wierzcie mi na słowo, ale mój syn najlepsza kawę w mieście parzy;)

Dziś natomiast zaskoczył mnie znowu, gdyż sam już układa puzzle piankowe i takie normalne na sztuk 4)! Wie, gdzie włożyć, bez pomocy:) Robi to z taka starannością i dokładnością. Cieszy mnie to, że mam możliwość patrzeć jak również moja młodsza latorośl rozwija się. 

Niebawem będziemy też pewnie szukać jakiegoś klubu malucha, żeby móc Go oddać tam na 2-3 dni w tygodniu, bo praca powoli czeka. Z jednej strony to dobrze, bo widzę jak bardzo jest spragniony zabawy z dziećmi, takich zajęć manualnych innych niż te w domu.
Ja też potrzebuję już powrotu do ludzi, choć dobrze mi w domu z dziećmi nie powiem:) 


poniedziałek, 26 października 2015

szybko będzie

Zeszły tydzień, to było totalne zamieszanie. Chwilowo wróciłam do pracy i przyznaję, że łączenie pracy z wychowaniem, a o domu już nie wspomnę,  jest mega trudne. W piątek byłam już tak padnięta, że zamiast zaplanowanego sprzątania dałam w łóżku z Olkiem podczas usypiania.

W sobotę ogarnialiśmy w końcu ogród, bo liście zaczęły nas już po woli zasypywać,a był to chyba ostatni dzwonek na dozbieranie orzechów. Łukasz malował garaż (ładniutki jest teraz;)), a ja z chłopcami korzystałam z uroków jesieni. 









W niedziele byliśmy na targach ksiązki. Zabralismy chłopców. I powiem wam, że po raz ostatni chyba jeszcze na jakiś czas. Za duży tłum jak dla nich. Na poczatku cieszyli się, bawili w przygotowanych atrakcjach, ale im dłużej bylismy tym bardziej dawali nam w kość. Szkoda było ich męzcyć (i siebie też) i wrócilismy do domu obkupieni jedynie w ksiązki chlopców:) Ja na jednej nodze kupiłam tylko 5 języków milości:)

Milego tygodnia

wtorek, 20 października 2015

KRÓLOWA JEST TYLKO JEDNA, a co;)?

Ostatnio podczas nominacji, do jednej z zabaw blogowych, miałam możliwość udzielić odpowiedzi takich szczerych, płynących z wewnątrz. Miałam czas zatrzymać się i zastanowić nad sobą, nad swoimi odczuciami, pragnieniami, marzeniami. Powoli zapominałam o tym co dla mnie ważne, o sobie, o swojej tożsamości.
Dobrze jest zrobić czasem taki re-search wewnętrzny:) Przypomnieć sobie siebie, a może po prostu odnaleźć siebie w sobie, oooo...:) tak chyba lepiej:)

Gdybym nie była sobą chciałabym być Królowa Brytyjską:)Pewnie większość z Was zastanawia się dlaczego?
A no dlatego, że od zawsze uważałam, że dobrze bym się tam odnalazła;) Że od zawsze uwielbiałam kobiety, które tam panowały, które były niejako symbolem niezależności, inteligencji i świetności czasów w których żyły. Maria Stuart, Królowa Wiktoria i Elżbieta II. Wszystkie trzy niesamowicie mocne charaktery, rozwojowe i inteligentne kobiety, które patrzyły szerzej niż wieża zamku w którym mieszkały. Moja ulubiona Wiktoria. Unowocześniła Brytanię, rządziła mądrze, nie ustępowała inteligencją żadnym władcom męskim. Kochała kulturę, inwestowała w ludzi.
Super, że żadna z nich sobie nie dała w przysłowiową kasze dmuchać;) No Maria za to głowę straciła, no ale to w wyniku słabości swojego męża.

Cenię takie kobiety ogromnie. Może dlatego zawsze chciałam być właśnie królową brytyjską, a nie inną. Bo one dyktowały warunki?;) A może dlatego, że wyspy to piękny kraj, w którym tworzył Szekspir, czy Jane Austin? Może dlatego właśnie tam ciągnie mnie najbardziej, bo to kraj Lizzy i Pana Darciego:) I lubię takie brytyjskie "sztywniactwo". Nie umiem tego logicznie wyjaśnić, ale mi się ono podoba.

Po za tym, zawsze chciałam założyć taką ogromną suknię!|( tak Ania ja też. i naprawdę tez bym chyba wtedy się poryczała ze szczęścia:)). Paradować w niej po pięknym kamienistym zamku: znaczy się przechadzać;). Lub po tych pięknych ogrodach...

No i być żoną króla:) tylko oczywiście JA byłabym głową kraju;) Król taka funkcja reprezentacyjna bardziej hi hi hi:)

W swoim domu jestem królową, mam cudownego króla, który rządzi ze mną na współę i dwóch małych królewiczów, którzy dzielnie trzymają się pod moimi rządami i nieźle dają mi popalić;)

Także: BOŻE, CHROŃ KRÓLOWĄ;)


sobota, 17 października 2015

impossible

Jak to jest możliwe, że tylko trzy minuty potrzebuje dwójka małych chłopców, aby cudownie posprzątany i poukładany dom zamienić w ponowne pobojowisko?!:)
Nie wiem jak Oni to robią tzn. wiem, bo z bólem serca patrzę, ale czasem myślę, że to przecież niemożliwe;) Dziś chłopcy urzędowali u babci, abyśmy mogli zająć się dobrze domem. Mąż malował garaż, a ja sprzątałam całe nasze domowe siedlisko. Powiem wam, że te metraże robią się coraz bardziej przerażające. 5 godzin!!! Tyle czasu trzeba mi było na porządne kompleksowe posprzątanie. Co prawda w tym czasie zrobiłam też galaretkę warzywno- mięsną i pastę jajeczną na kolację, ale i tak oderwać się od przysłowiowego mopa nie było łatwo;)

Nadal czekam na moją gazeciarkę i taborecik do sypialni. Niestety mają lekkie opóźnienie. Głową muru nie przebije, poczekam. w końcu suma sumarum tyle czekałam na wykańczanie sypialni, że jeszcze tydzień czy dwa mnie nie zbawi;)

Piekę właśnie moją popisową szarlotkę i chyba po raz pierwszy może mi nie wyjść:( jutro się okaże...
A na śniadanie jutro będą u nas gorfy, o takie!:)
z domowa konfiturką z tego przepisu KLIK:)
Lubię celebrować niedzielne śniadania, bo wtedy jesteśmy wszyscy razem we czwórkę:) Dlatego staram się zawsze aby te śniadania były ładne i wyjątkowe. I czasem pofisiuję sobie. Choć szczerze przy dwójce małych dzieci to czasem my fisia przy posiłku dostajemy, ale to jest piękne na swój sposób.
Miłej niedzieli, oby była bezdeszczowa, spacerowa i słodka, a przede wszystkim rodzinna.

wtorek, 13 października 2015

klocki mają moc

Wczorajsza pogoda chyba wszystkim przyniosła nieco zaskoczenia. Ponieważ Miłosza chcieliśmy lekko dokurować, został w domu. Cieszył się niesamowicie. Niestety zachowanie chłopców przeszło moje największe oczekiwania, ale kto ma dzieci rozumie. Normalność zawitała u nas dopiero po 16, kiedy to w końcu przy klockach znaleźli wspólny język. Ja od rana modliłam się, żeby mąż szybko dziś wrócił, ale w końcu sytuacja została opanowana, przy budowie helikoptera z klocków. Wcześniejsza wersja budowy z poduszek okazała się dość szybko dobrym podłożem do bójki.

Muszę się przyznać w ogóle, że parę dni temu lekko "zadarłam" nasze i cudze auto. Byłam przekonana, że mąż nie zostawi na mnie suchej nitki, bo nasze auto, to przecież jego trzecie dziecko. Mimo, że szkoda nie jest mała otrzymałam słowa wsparcia i troski, co przyznaje się bez bicia lekko mnie zaskoczyło. Nawet się zastanawiałam czy ktoś go nie podmienił przed powrotem do domu, ale nie;)  Jak Mu o tym powiedziałam to się tylko uśmiechnął i dodał, że każdemu sie może zdarzyć. I wtedy już zbierałam zęby z podłogi;) I ponieważ okazał mi tyle wsparcia i zrozumienia i nie robił z tego afery w ogóle muszę Go tu na łamach bardzo mocno pochwalić za swoje jakże pewnie nie łatwe zachowanie:*

A za tydzień sa targi książki juuuuppppiii1!!!!!!

piątek, 9 października 2015

nidgy w życiu

Moje nigdy w życiu nie wypala nigdy!:) Przyzwyczaiłam się już do tego, ot co!
Zarzekałam się będąc w technikum, że moja noga nie postanie na wtedy jeszcze akademii ekonomicznej. I co, skończyłam tam i licencjat i magistra.

Zarzekałam się od kiedy pamiętam, że telewizora w sypialni mieć nie będę!!! I co? Jak już zdecydowaliśmy się po 4-ch latach na kupno, to obecnie jedyne miejsce możliwe do ulokowania to nasza sypialnia:)

Dziś Miłosz miał w przedszkolu festyn rodzinny. Świetnie zorganizowany, dopracowany do drobnego szczegółu. Były tańce, DJ, a raczej wodzirej, zabawy sprawnościowe i zdobywanie pieczątek. Każde dziecko miało swoją karteczkę imienną, gdzie zbierało pieczątki po zakończonych konkurencjach. Warunek konieczny: wykonanie rodzinne. Więc ja wspomogłam łapanie piłeczki do kubełka, Olek dał się pomalować na buzi, a potem całą czwórką tańczyliśmy zumbę. Miłosz mimo totalnej niechęci, tak się pląsał, że wylądował razem z prowadzącym i we dwóch wyginali ciała;)
Przyjemnie było tak piknikowo spędzić popołudnie. Nawet Manolo był zachwycony, mimo, że przemarzliśmy na amen :)
Chyba pora wyciągnąć już ciepłe zimowe kurtki i zacząć grzać w domu.


czwartek, 8 października 2015

Cindy!

Wiecie przeglądałam dziś internet, kiedy Olciu śpi i znalazłam artykuł szumnie oznaczony "Cindy Crowford w bikini". Dużo zdjęć i króciutka wzmianka pisana kompletnie z d..y.
Wiecie co mnie ujęło w tym artykule? To, że nie próbowano na siłę wyśmiewać jej figury i dużo pozytywnych opinii na temat wyglądu tej modelki.
O Cindy Crowford słyszał chyba każdy. Piękna za młody modelka i moim zdaniem piękna dojrzała kobieta!! Matka dwójki dzieci. Jest piękna mimo, że niedługo skończy 50-tkę. Jest przede wszystkim (tak mi się wydaje) nie poprawiana. Zadbana, ale nie mająca parcia na "wieczną młodość".
Uwielbiam takie kobiety! Zdecydowana, normalna, znająca swoja wartość i mimo wieku oraz przemijającego czasu, nie wstydzi się swojego wyglądu.
Daje swoim podejściem i postawą przykład jak dobrze można czuć się ze sobą, bez tej ciągłej gonitwy za "doskonałym ciałem", które nie zawsze i nie w każdym wieku można mieć.
To chyba najpiękniejsze i najbardziej realne zdjęcia kobiety w tym wieku oraz przede wszystkim kobiety, która ma zdeformowany brzuch, nie przez własną głupotę, ale przez najpiękniejszy okres jakim wg mnie jest ciąża! Pokazuje z dumą, tak ten brzuch chronił nowe życie i to jest cena, którą ponosi każda z nas. I da się założyć bikini z normalnym kobiecym ciałem? No pewnie, że tak!!!
Kocham kobiety, które umieją godzić się ze swoim wyglądem i jednocześnie dbać o siebie. Kocham kobiety, które w swoim wieku czują się seksowne. Nie trzeba mieć cycków i ciała nastolatki, aby być piękną!!






żródło zdjęć: internet

środa, 7 października 2015

środa

Jest środa, po zaskakującym wtorku. Miałam pisać o tylu rzeczach, które kłębią się w mojej głowie, ale musza poczekać na spokojniejsze czasy;)

Miłoszek wrócił do przedszkola, bo już wyzdrowiał. Lubi to miejsce, powoli sie z nim utożsamia, ale jeszcze czasem rano zdarza się mały bunt. W piątek jest festyn rodzinny w przedszkolu na ogrodzie popołudniu, więc zobaczymy jak będzie. Mam nadzieję, że pogoda dopisze:)

My z Olkiem codziennie w tym czasie poznajemy się na nowo. Celebrujemy wspólny czas tylko we dwoje. Fajnie nam tak:) Kiedy nastaje pora drzemki, mam raptem tak niewiele czasu na "wszystkie ważne i mniej ważne" sprawy, że nie wiem w co mam ręce włożyć. Czasem więcej czasu zajmuje mi podjęcie decyzji, co najpierw- hi hi hi:)
I pomyśleć, że tak liczyłam na chwilkę spokoju w tym czasie, a tu maraton na całego, więc to jest chyba po prostu wpisane w rolę rodzica, kiedy dziecko robi ten kolejny krok rozwojowy. 
Więc nasza codzienność wygląda codziennie tak samo, różnica jest tylko, że rano jesteśmy w duecie, a popołudniu tercetem:)

Olciu wszystko chce robić są, wiele rzeczy wymusza. Niestety jak dla nas znów wchodzimy w etap "buntu dwulatka" szczerze nam współczuję, bo przeciwnik jest nieco trudniejszy;) choć nie do ujarzmienia. Nie wie po prostu, że już jeden delikwent to przerabiał i puki co nie ma mocnych;) 


 Kiedy odbieramy Miłosza, to w przedszkolu tak się ściskają i całuja i przytulają, jakby się lata świetlne nie widzieli:) cieszy mnie to ich tak okazywane braterstwo. Oby zawsze tak byli za sobą i tak się mocno kochali!!


piątek, 2 października 2015

masz mnie jak na talerzu- smacznego;)

Zostałam otagowana przez Magdę z Kurnika http://www.lipstick-at-home.eu/ do przepysznej zabawy blogowej. A, że lubię czasem mówić o sobie (wiem, nie ładnie tak mówić;)), z przyjemnością udzielę paru odpowiedzi:)

Więc do dzieła:
- Jaka jest Twoja ulubiona zaleta?
Nigdy nie rozważałam aż tak dokładnie swoich zalet, raczej zawsze skupiałam się na niedociągnięciach, ale po głębszym zastanowieniu lubię nieść pomoc innym, czuć się potrzebna innym. Jak to nazywa mój brat taka "próba zbawienia świata".

- Jak brzmi Twoje motto?
"Spiesz się kochać ludzi, tak szybko odchodzą", ale mam też drugie, które czasem dodaje mi skrzydeł to:"jak kochać to księcia, jak kraść to miliony;)". 

- Gdybyś nie Był(a) sobą, kim chciał(a)byś być?
Królową brytyjską- poważnie:)

- Jak wyobrażasz sobie szczęście?
Hmmm... trudno mi powiedzieć, jak sobie je wyobrażam, bo w pewnym aspekcie go doświadczam. Jestem w życiu szczęśliwa. Natomiast chciałabym, aby inni też byli. Aby nie było na świecie tego całego dziadostwa i balastu (głodu, wojen, przemocy itp.).

- Jak wyobrażasz sobie nieszczęście?
Że tracę tych których kocham.

- Jakie błędy najłatwiej wybaczasz?
Te po których człowiek naprawdę stara się już więcej ich nie popełniać, kiedy wiem, że szczerze żałuje. 

- Ulubiona postać w historii?
Krzysztof Kamil Baczyński oraz Jan Nowak- Jeziorański.

Ulubione bohaterki w rzeczywistości?
Chyba nie będę oryginalna, kiedy powiem, że wszystkie kobiety, które codziennie mimo wszystko zmagają się z trudnościami, jakie los przed nimi postawił.

- Co najbardziej cenisz u przyjaciół?
Za szczerość i swoją obecność w moim życiu, mimo wszystko.

Pytania przekazuję dalej do:

źródło: internet



Miłego weekendu:)

czwartek, 1 października 2015

siła rodzeństwa

Zawsze mówi się, że jak sie ma rodzeństwo, to jest raźniej. I ja się z tym zgadzam bez dwóch zdań!:)
Ja sama mam trzech braci i są oni najwspanialszym darem, jaki mogłam otrzymać od moich rodziców. Duża rodzina to nie tylko duży wydatek, ale to przede wszystkim wsparcie i siła! Wiem, że różnie sie układają relacje w niektórych domach, ale ja mam to szczęście, że mam bardzo dobre relacje z moimi braćmi. Mamy często odmienne zdania, każde z nas jest różne, ale zawsze mogę na nich liczyć. Każdego z osobna.
To dzięki Nim mój okres dzieciństwa był tak wspaniały, tak wesoły. To dzięki Nim, każdy rodzinny obiad czy spotkanie to super zabawa i radość do rozpuchu. Wierzcie mi, kiedy zaczną coś opowiadać, a jeden drugiemu coś dopowie to jest weselej niż w kabarecie:)

My  świadomie chcemy mieć dwójkę dzieci, ale czasem nachodzą mnie myśli, że gdyby było nas więcej, może byłoby jeszcze fajniej?;)... Ale mierzymy siły na zamiary i póki co 2+2 to nasz wybór. Cieszę sie, że Miłosz z Olkiem maja siebie nawzajem. Mimo, że czasem są chwile, że sie nie znoszą, to jeden bez drugiego usiedzieć nie wiele może:)

Kiedy w życiu nie jest łatwo, kiedy losy rodzinne biegną różnie, na brata czy siostrę zawsze możesz liczyć!

Dzięki chłopaki, że jesteście sobą i że mimo równych charakterów możemy zawsze na siebie liczyć i za to, że zawsze jest tak wesoło, kiedy się widzimy:*

To zdjęcie jest jeszcze z 2011 r.