Moja lista blogów

środa, 2 marca 2016

Home, sweet home

Dziś wróciliśmy z olusiem do domu ze szpitala. Całe szczęście zjedzenia, a raczej kosztowanie przez mojego syna żelu zapachowego w klozecie nie skończyła się ani czyszczeniem żołądka, ani poparzeniem przełyku, ani zatruciem. Jednak obserwacja musiała być. Dziś jesteśmy już w domu. Olkowy anioł stróż ma naprawdę kupę roboty. Ja przywiozlam że szpitala migrene, ale to już powoli za mną.

Będąc nadal pod wpływem 52 tygodni, dziś postawiłam nacodrobine relaksu. Na odrobinę dla siebie. Zapalilam świece o zapachu werbeny (obłedny). W sypialni zapalilam te, które do tej pory były tylko dekoracja. I po paru minutach mąż ukazał jaki drzemie w nim romantyk:"chcesz spalić matrycę"???? Tak wiem, romantyk;)
Uwielbiam ta książkę. Dawkuje sobie ja po rozdziale raz w tygodniu. Cholernie genialna jest ta książka:)

8 komentarzy:

  1. Ojej ale się u Was dzieje :-o cale szczęście ze z dziecmi ok :)
    Takiego zapachu świecy jeszcze nie miałam musze wypróbować :)
    Za jakiś czas moj blog będzie tylko na zaproszenie wiec jesli masz ochotę nadal do mnie zaglądać to zostaw u mnie w komentarzu swój email :)

    OdpowiedzUsuń
  2. oo ja, niezły Oluś...szykuj się na niekończącą "jazdę"...jako mama Deniska wiem co piszę :)...muszę zerknąć na tą książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coraz bardziej mnie to przeraża;(

      Usuń
  3. Cieszę się, że jesteście w domu i wszystko się dobrze skończyło! Zapachu świecy jestem bardzo ciekawa, bo nigdy takiego nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ten zapach to do Madziulki zapraszam:) jest obłędny:)

      Usuń
  4. Cieszę się, że trafiłam z tym zapachem werbeny :D Gdyby ktoś był chętny na taką świecę to zapraszam do mnie ;-) Są też inne zapachy :-)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)