Moja lista blogów

czwartek, 17 marca 2016

tydzień+edit

Po długiej kilkudniowej migrenie wracam powoli do normalności.  Musiałam przez nią zmienić kilka dość istotnych planów, ale już dawno przywykłam do tego, że nie zawsze nasze plany się realizują.
A ponieważ funkcjonować z migreną muszę, starałam się, aby nasze codzienne zwykłe życie toczyło się normalnie (choć to z bólem cholernie trudne).
Tak więc moje cudowne Latorośle dzielnie się wspierają i kochają i z taka samą miłością kłócą i czasem biją, ale to już chyba podstawa egzystencji każdego rodzeństwa. Uwielbiam patrzeć, kiedy Ci moi dwaj malce wspólnie maszerują na angielski. Kiedy ich zabawy we dwoje to niezła frajda dla obu. Kiedy obaj kreatywnie brykają. Uwielbiam, kiedy Milosz okazuje się prawdziwym starszym bratem i bierze się za czytanie bajek Olkowi (choć dopiero uczy sie literek). Jednak jego wyobraźnia jest tak kreatywna, że az miło słuchać tych historyjek które "czyta" bratu:) Dużo sam z siebie stara się tłumaczyć Olusiowi, kiedy podczas zabawy coś młodszy nie trybi. Nie ingeruję w to. Pozwalam im na wspólne wspieranie się. Na tworzenie tej więzi braterskiej, która jest między nimi:)

Na ostatnim obiedzie u mamy zauważyłam, że to już nie są moje małe chłopczyki. Coraz bardziej to do nas z mężem dociera. Coraz bardziej zauważamy, że żłobek i przedszkole ma nie tylko pozytywny społeczny i edukacyjny wpływ na chłopców, ale też są bardziej (jakby to nazwać) doroślejsi? Chyba tak....
Przyjemny jest ten okres, gdzie nie trzeba nosić tych wszystkich pieluch, wózków, balastu. Teraz najwyżej bierzemy rowerki lub hulajnogi. Wyjście nawet do miejsc publicznych (kawiarnie, restauracje, dom kultury) to normalność, raczej spokój (choć Olek jeszcze pracuje nad byciem grzecznym, a raczej ucywilizowanym;)). Tak bardzo kocham moich chłopaków- całą trójkę. Nie wyobrażam sobie jak pusty byłby mój świat bez tych dwóch małych i jednego dużego.

Ostatnio Oluś wchodząc do nas do sypialni i znaleziwszy 2 zł u męża na nakastliku, popatrzył na orzełka i mówi z wielką radością:" oooo dzięcioł!!!". Cudowny jest:):)

Miłosz za to stał się bardziej ruchliwy. Mąż ćwiczy z nim parę razy w tygodniu gimnastykę w domu. Poza tym ciągle grają w piłkę. Jak nie ręczna, to nożną. We trzech tworzą drużynę polski. mają swojego wyimaginowanego trenera. Każdy z nich jest jednym z reprezentantów w ręczną. I tak: Miłosz to Szyba, Olek to Daszek, a mąż to Jurecki:) Ja w zależności od potrzeby lub wykonywanej pracy jestem albo lekarzem i leczę kontuzję albo kucharzem reprezentacji albo po prostu podającym piłki;)

Byliśmy też ostatnio w NCK-u na zajęciach uniwersytetu dla dzieci. Chłopcy na wydziale turystyki raz w miesiącu odkrywają dalekie kraje. w tym miesiącu było Maroko! Fajne sprawa nie tylko dla dzieci, ale my same z koleżanką dowiedziałyśmy wielu ciekawych rzeczy.

Wczoraj byliśmy po przedszkolu jak to mówi Milosz" w kawiarence". Odkryliśmy małą, nową przez przypadek na placu centralnym w Nowej Hucie. "Poland's cake &shake" to przepyszna kawa i ciastka w bardzo przystępnych cenach. Jest też maleńki kącik dla dzieci. Miejsce nie jest duże, ale można wpaść i zabrać pyszną latte na wynos z ciastem np. szpinakowym:)

Nasze ulubione to "Filmowa cafe" też w hucie, na piętrze starego kina świt.
Polecam obie, jeśli ktoś jest z huty. Trzeba wspierać takie nowe pozytywne miejsca w naszej dzielicy. Oby powstawało więcej:)



A teraz jestem w pracy, a radio wybrzmiewa optymistyczna piosenka, praca wre, słońce za oknem, choc jest potwornie zimno...jest pieknie:)

ps. To znalazłam w chwili przerwy na fb:)

No i jak tu się z tym nie zgodzić!:)


2 komentarze:

  1. Super foty Monia! Piękny wpis :) I fryzura Olka podbiła moje serce <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olciu wczoraj był u fryzjera i Pani zaproponowała pazia. Kocham go w tym ścięciu:) jest prze słodki:)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)