Moja lista blogów

sobota, 9 kwietnia 2016

dopić cappuccino

Od dłuższego czasu sobota w naszym domu zamiast dniem sprzątania jest dniem głównie poświęconych relacjom rodzice- dzieci. Były ambitne plany na weekend, ale pogoda zmieniła nam szyki. Całe szczęście rozpieszczeni słońcem na tygodniu, dziś chłopcy zatęsknili za swoimi zabawkami i książkami. Jako, że tradycyjnie Olek stawia nas na nogi o 6:40 rano:( dzień nasz jest dosyć długi. Ten był nieco wygłupialski. 
Było wspólne malowanie (we trójkę, nawet ja się załapałam:)), były autka, kolejka i puzzle. 
Po południu wybraliśmy się do kulkolandu. Tata na wychodne zaaplikował chłopcom jeszcze małe kieszonkowe na lody (niestety dla mnie już nie wystarczyło;)). Olek od razu kazała podać sobie świnkę skarbonkę (ma to po mężu) i nie byliśmy w stanie Go przekonać do zmiany decyzji. Miłosz za to już planował zakup żółtej kulki;) Ostatecznie wychodząc z centrum handlowego kupił czekoladową i  postawił też jedną kulkę bratu, a resztę po powrocie wrzucił do skarbonki:)

Jeśli dzieci na kulki, to matka oczywiście godzina dla siebie. Spakowałam aktualne moje czytadło do torebki i po oddelegowaniu synów na bzikowanie popędziłam na małe kosmetyczne uzupełnienie braków, a potem szał ciszy i spokoju z książką przy średnim cappuccino- ołł jeee:)!!!

Raptem po dwóch stronach "Jestem nudziarą" i kilku łykach przepysznej kawy, słysząc dźwięk telefonu, wiedziałam w duchu, że mój czas dobiegł końca. 
Och, kobieca intuicjo, czy kiedyś będziesz zawodna? Ponieważ Pan Aleksander oznajmił paniom, że chce już iść, musiałam w tempie ekspresowym wychlipać zawartość jeszcze 3/4 mojej filiżanki dobrej kawy, zapakować w locie książkę i uporać się z płaszczem i wszystkimi pozostałymi bibelotami, które tego dnia postanowiłam na siebie założyć i popędzić po moje młodsze dziecię. 
Ponieważ Miłosz bawił się fenomenalnie, zabrałam młodszego Delikwenta jeszcze na krótkie zakupy.  Po powrocie okazało się, że mamy miłych gości, którzy razem z naszymi pociechami wprawili dom w istne, ale jakże przyjemne pobojowisko:):):) Uwielbiam to!!!! i nie, nie jestem masochistką;)

Tak więc po późnych godzin wieczornych przyjemnie spędziliśmy czas ze szwagrami i ich pociechami:) Olek padł jak kłoda, kiedy tylko poczuł poduszkę, a Miłosz jeszcze ogląda z mężem swoja ukochaną ręczną:) Dobrze, ze jutro niedziela, b nie wiem, kto wstałby za Niego jutro do przedszkola. 

Jutro miał być wyjazd do Chochołowa, ale pogoda z pewnością nie na górskie wojaże, więc trzeba jakoś chłopcom zorganizować aktywnie jutro, co by się w domu nie wynudzili. Mam kilka planów, ale pewnie jutro zweryfikuje je dzień. 

Mimo takiej szarugi za oknem czuję sie niesamowicie pozytywnie naładowana. Jakoś wewnętrznie spokojna, radosna:) I właśnie mój mały kibic w objęciach taty (nie doczekawszy końca meczu) zawędrował do łóżka:):)




2 komentarze:

  1. oo my tez do skarbonki zbieramy :)) Olka tez na kulkach zostawiasz? ale fajowoo :) Deniska zawsze zostawiam na kulkach, a lili kupuje mega lizaka i tak buszujemy po galerii :) Jesteście cuuudowni !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo z Olkiem robić zakupów się nie da, ale jak widzisz, nie wyszło do końca;)ja też was uwielbiam i szczerze mówiąc brakuje mi takiej małej babeczki do równowagi;)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)