Moja lista blogów

sobota, 23 kwietnia 2016

Praca zespołowa


Ten tydzień przeleciał niczym z bata strzelił. Tydzień jak dla mnie pozytywny, przyjemny. Po pierwsze było babskie wieczorne spotkanie, co jak zawsze owocuje jeszcze lepszym samopoczuciem:)
 Po drugie mamy wreszcie dywan!!! Wiem, wiem ja jaram się nim, jakbym przynajmniej pół domu przemalowała, ale się cieszę bo wszystkie prace wykończeniowe w salonie powoli dobiegają końca- przynajmniej jeśli chodzi o etap pierwszy;)
Po trzecie wróciłam do ćwiczeń. Na razie to tylko 15 minut dziennie, ale jest:):) i mój kręgosłup i pewnie psychika też są mi za to poświęcenie baaardzo wdzięczne- ćwiczę przed pracą (tj. zaczynam ok. 5:50). Ale dają kopa jak żadna kawa na świecie:)
Po czwarte w całym tym koglu- moglu mojej rodziny znalazłam ze swoja mamą kolejny punkt do pozytywnych rozmów- książki. Z duma stwierdzam, że moja mama wreszcie rozkochała sie w czytaniu:) Na razie pożycza książki z moich zbiorów i cieszę się, że jej się podobają i że wzbudzają w niej emocje:) Oczywiście nadal jestem "kuloodporna" bo chyba inaczej już bym dawno w kobierzynie była;)
Po piąte Olek przechodzi okres buntu dwulatka- cudownie;/ a Miłosz znowu sprawdza na ile może sobie pozwolić z przeciąganiem granicy. Więc jest czasem masakra, ale koniec końców jest pięknie;)

W piątek całe do południe poświęciłam na cotygodniowe sprzątanie domu. Ten dom lub jego mali mieszkańcy kiedyś mnie wykończą. Znowu leciałam po Olka z wywieszonym jęzorem, ale ogarnęłam wszystko- ołłł jee:)

Sobota u nas jak zwykle przydomowa, ale jakże przyjemna:) Od kiedy obaj chłopcy są już starsi, tzn. już bez drzemek, specjalnego gotowania, prób chodzenia itp. prace przydomowe (i te domowe w sumie też) są coraz przyjemniejsze i coraz bardzie zespołowe. W kuchni najczęściej teraz (w 90%) jest ze mną Olek! Niesamowicie uwielbia patrzyć, miksować i robić ze mną wszystko co gotuję:) W jego wieku Miłosz robił dokładnie to samo- była wojna o garnki;). Miłosza interesuja już bardziej "dorosła" sprawy. Kocha książki. Wczoraj mąż w carrefoure kupił kilka książek (encyklopedii) za 1 zł. A że Miłosz uwielbia książki o zwierzętach, nie opuszcza tych albumów ani na chwilę:) i pomoc tacie, o tak! Oni we dwóch to sobotni duet nierozerwalny:) Dziś zauważyłam, że nawet Olek dołączył i tworzy się niezłe trio:) I patrzeć tylko, jak to chyba sama zostanę w tej kuchni;)

Po obiedzie zajęliśmy się pracami na zewnątrz:) Chłopcy mieli wspaniałą zabawę z pomocy nam. Uczestniczyli chyba we wszystkim, co dziś robiliśmy: pomagali w plewieniu wożąc trawę i chwasty swoimi samochodami, zakopywali z Łukaszem odpływy i sprzątali kotłownię. Do domu wróciliśmy tak wygłodniali, że pochłonęliśmy masę kanapek wiosennych!!! I dzieci padły przed 19:)!!!
To był długi i przyjemny dzień. Idę więc skorzystać z tego daru szybkiego snu dzieci, bo jutro pewnie ekipa zarządzi pobudkę przed 7:00 rano...




 


 

Ps. sąsiad dokupił sobie młode owieczki i dziś puścił je na "wypas" zaraz przy drodze:) Chłopaków ledwo od szyby można było oderwać!!! Nie ma to jak owce w wielkim mieście;)

2 komentarze:

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)