Moja lista blogów

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

rowerowo- chrzcielny weekend

Piękny, słoneczny i intensywny weekend, choć piątek nie zapowiadał takiej sielanki. We czwartek kupiliśmy Miłoszkowi rowerek, więc obowiązkowo w piątek po przedszkolu zabrałam moich dwóch małych panów po kaski. Każdy wybierał po jednym dla siebie. Ileż było radości i uciechy. Cały piątek, aż do czasu kąpieli mieli je na głowach:)

W sobotę mąż działał w garażu z dokręcaniem bocznych kółek, a my pojechaliśmy na placyk, po brakujące obuwie wiosenne. Po południu wybraliśmy się na zaległe urodziny do mojej chrześnicy. Ja się nagadałam z kuzynka za niepamiętne czasy, a chłopcy razem z dziewczynami (nieco starszymi o jakieś 12 lat;)) opiekowali Stefkiem (świnką morską). Wróciliśmy do domu już tak późno, że z samochodu wnieśliśmy ich prosto do łóżek:)

W niedzielę na nogach dzięki Olkowi byliśmy już o 7:00 rano! Słodziak ledwo się ubrał, a oznajmił, że idziemy na pole!:) Ledwo śniadanie zjedli:) Milosz dumnie próbował na rowerku. Po dłuższej chwili zrezygnował, ale nadal chce próbować. Zmęczył się po prostu. Olek  na autku śmigał jak szalony. Spacerowe wojaże zakończyliśmy długim spacerem po wale. 
W południe mieliśmy natomiast chrzciny mojej bratanicy. Ja kocham takie spędy rodzinne: mimo wszystko. Za tydzień wybieramy się na krokusy w góry. Milosz już nie może się doczekać:) Ja z reszta też:)






 

PS. Dziś znalazłam na jednym z blogów taki wpis: jest genialny POLECAM!!!! http://rubytimes.pl/kiedys-bylo-latwiej/

1 komentarz:

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)