Moja lista blogów

poniedziałek, 27 czerwca 2016

wypisz, wymaluj

Ten post w mojej głowie siedział i siedzi cały czas. W sumie może nawet i od piątkowego wieczoru z dziewczynami. Pisanie bloga. Jest mi potrzebne. To mnie wyzwala wewnętrznie. Daje upust emocji zarówno pozytywnych jak  negatywnych. Daje mi możliwość wypowiedzenia się bez zbędnego przerywania, bez kontr argumentów, opinii i złotych rad. To moje odczucia, poglądy. Mój mały zalążek wolności, która choć bardzo mocna w moim ja, to czasem negowana przez otoczenie- to zrozumiale, każdy z nas jest inny:)
Wczoraj wieczorem czytałam dalej moją ostatnią "biblię" o rodzeństwie "rodzeństwo bez rywalizacji" i akurat kilka metod radzenia sobie w momentach dobrych i tych złych opiera się własnie na opisaniu lub rysowaniu tego co się czuje w danej chwili. Niby to porady jak działać z dziećmi, ale dobrze tez działałyby na dorosłego.
Po porannej rozmowie z moja mamą, miałam tak rozbieżne myśli i odczucia. Nie lubię, kiedy ktoś stawia się na moim miejscu i usilnie próbuje mi szuka dziury w całym. A potem kwituje, że rozumie moją sytuację. A prawda jest taka, że nie;) Może dlatego obawiam sie córki i wolę mieć synów?;) My baby jakoś tak inaczej, bardziej mam wrażenie komplikujemy pewne sprawy. To zdarza się sporadycznie od jakiegos czasu, ale może za długo było sielankowo? Nie wiem. Wiem natomiast, że wyzbycie się pisząc złych emocji, gniewu, niezrozumienia i tych wszystkich myśli, które krążą w głowie jest dobre. Czuje się wtedy zawsze spokojniejsza. Jak cos mi leży na "wątrobie" to wole ponarzekać, wypowiedzieć się tu u siebie i w momencie czuję się spokojniejsza, mniej zestresowana. Czuję wyrównanie w moim wewnętrznym ja.
To zaskakujące, że wiedziałam o tym tak długo, ale nie zdawałam sobie sprawy, że to właśnie tak działa.
Mój blog to moje nie tylko miejsce przeżyć, czy wspomnień rodzinnych, ale przede wszystkim moje miejsce na emocje. Te dobre i czasem te złe, które chwile potem znikają. Nie noszę ich w sobie, nie analizuję. Napisanie tego co czuję, kiedy jestem zła, poruszona itp. niesamowicie mnie dystansuje, odpręża. Tak mam od zawsze. Wygadam, wygadam i jest mi lżej:)
I mimo, że piszę ten post dziś pod dużym zmęczeniem fizycznym i jednym malutkim drinku, kiedy chłopcy już śpią, a mąż ogląda mecz, mam poczucie, że nie pisze tak jak jeszcze parę godzin temu chciałam zapisać, ale już mi lżej;)

miłego wieczoru

2 komentarze:

  1. Chyba doskonale rozumiem, co chciałaś napisać. Mam dokładnie takie same odczucia co do pisania bloga. Trochę mi tego pisania brakuje. A nawet bardzo... Ale jakos obecnie w całym natłoku codziennych spraw i siedzenia przy kompie 7h każdego dnia nośnikiem w sobie znalezc weny, chęci, czasu na opisanie wszystkiego w zadowalający mnie sposób.
    Kiedys pisałam wszystko odnośnie każdego dnia w pamiętnikach, potem w listach do Kury, pozniej na blogu wlasnie. Teraz po prostu o wszystkim mowie, jesli tylko nawinie sie jakis słuchacz. Ja nie umiem utrzymać w sobie emocji - ani negatywnych ani pozytywnych. Jestem "przezroczysta" i wydaje mi sie, ze dzieki temu przynajmniej szczera. Nie ukrywam tego co mysle i co czuje, nie do końca ufam ludziom, którzy to robią. Pierdziele że komuś się to nie podoba. Nie każdy Moniu musi nas rozumieć, lubić, kochać. Ważne, że nam dobrze ze samą sobą :)
    Trzymaj tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tego uczę. Tego dystansu do ludzkiego gadania. Masz 100% racji, nie ważne co kto mówi, ważne, że to co robi uszczęśliwia:)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)