Moja lista blogów

sobota, 30 lipca 2016

(nie) normalna sobota:)

 Taka sobota naprawdę przydażyła się Nam po raz pierwszy! Normalnie dom zawsze ograniczał nasze soboty, wspólna i wolna była zawsze tylko niedziela. W tym roku, w te wakacje jest inaczej.  Mąż rano zaproponował, żebyśmy pojechali do Doliny Chochołowskiej, zamiast znowu grzebać przy domu lub ogrodzie. Po 30 minutach nasze auto kierowało nas już w stronę gór:) Pieknie, spontanicznie, wesoło tak inaczej. Tak radośnie!!! Nawet nie wiecie, jak ja marzyłam o takim weekendzie od bardzo dawna:)




Lubię taką "nienormalność w naszym życiu. Uskrzydla:)

Wczoraj natomiast byliśmy na rynku głównym popołudniu, aby zobaczyc pielgrzymów z całego świata, iść może na drogę krzyżową na błoniach. Ta euforia, radość, magnetyzm i wiara sprzawily, że Kraków stał sie chyba najbardziej wesołym i radosnym miastem. Mój Olek tak tańcował z włochami i francuzami, że gdyby nie wystawa sprzętu wojskowego, to chyba tańczylibyśmy z pielgrzymami po dziś dzień;) Mega energia, wspaniałe doznanie. Pozytywne i wspaniałe uczucie, ludzie barwni i szczęśliwi za sprawą Boga:), ale o tym innym razem;)

2 komentarze:

  1. fajne są takie spontaniczne wycieczki - najlepsze :))) Ja Kraków obserwuje tylko zza ekranu telewizora - ale bije pozytywna energia - buzia się cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odrobina takiego spontanu dobrze robi w poukładanej codzienności. Wyprawy do Zakopanego szczerze zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)