Moja lista blogów

środa, 12 października 2016

zakupowa mania

Od dwóch dni ogarnęła mnie zakupowa mania. Tzn. dla sprecyzowania nic nie kupuje tylko mam taka mmm..."chcicę" na zakupy. Wszystko przez szybkie przejście przez jeden ze sklepów w drodze powrotnej z rossmana. Wpadła mi w oko jedna sukienka, a że chłopcy chorzy, no więc ani przymiarki, ani nawet rozeznania po sklepie tylko prosto dom. I tak wieczorami, kiedy Panowie śpią, mąż oddaje się analizie meczów kwalifikacji na mundial ja z przeglądam sobie strony tego sklepu i oglądam ubrania. Ileż ja znalazłam cudownych bluzek i sukienek. Większość zaprosiłabym do swojej garderoby!!:) Niestety jak widzę ceny to nawet mnie nie przestarsza, ale raczej zaskakuje, że za taką rzecze tyle chcą. Pozostaje mi czekać do wyprzedaży, choć znając siebie, akurat wtedy nic dla siebie nie znajdę lub co najbardziej prawdopodobne uznam, że wcale mi nie potrzebne:)
Tak wiec od kilku dni nie tylko choruję z chłopcami, ale i choruję na zakupy;) I chyba dobrze dla naszego budżetu domowego, że tak się obecnie sprawy mają;) Powoli mija mi mania zakupowa i wraca zdrowy rozsądek.
Mega cieszy mnie również fakt, że nadal mieszczę się w swoje ubrania, mimo że już spory mam  brzuszek. Wagowo dopiero 4 km do przodu, co mnie mega cieszy, ale mam świadomość, że to dopiero 15-ty tydzień. O dziwo, mam wrażenie, ze czuję już ruchy Kubusia. Tak mi się zdaje:) Chyba w trzeciej ciąży jest to nieco szybciej. Smyk mały wierci się niesamowicie:) To takie przyjemne uczucie, kiedy czuje się takie gilganie:)
W ogóle ta ciąża jest zupełnie inna, niż te dwie poprzednie. Świadomość moich chłopców zupelnie inna. Po raz pierwszy doświadczam takiej radości dziecka z nowego członka rodziny. Takiej braterskiej miłości, której pewnie z racji wieku Milosz nie okazywał wcześniej. Obaj z Olkiem zakochani są w brzuszku. Codziennie go przytulają po milion razy, głaskają, mówią do Niego. Najbardziej lubia go gilgotać:) Pewnie dlatego, że zawsze mówię im wtedy, że Kubuś fika koziołki w brzuszku z radości. Zawsze ich radość z nowego braciszka wywołuje na twarzy mojej i męża wielką radość. 

Olek od wczoraj wrócił już do przedszkola, bo swoje odchorował. Miłosz natomiast nieco bardziej rozłożył się nam krtaniowo, więc jeszcze dziś jesteśmy w domu. Od dwóch dni bez Olka, więc jak nie są za długo we dwóch, to nie ma ciągłej wojny, przeplatanej chwilami wspólnej zabawy i spokoju. Jakie Oni mają odmienne charaktery. Jednoczy ich zawsze malowanie:) 

Dziś natomiast pracuje z domu, bo jest tak dużo pracy, ze jednej osobie jest po prostu mało czasu na wszystko. Tak więc przez chwilę miałam małego asystenta, który dzielnie pracował ze ślaczkami. Obecnie odpoczywa w naszej sypialni przy historiach kota Filemona i Pszczółki Mai:)
Zaraz zresztą muszę brać się za drugie danie. Dziś mam w planie ratatuj po raz pierwszy w życiu. Zobaczymy jak wyjdzie, bo zostało mi nieco warzyw i smaków lata do wykorzystania:)

4 komentarze:

  1. Monia, jesteś 4 km do przodu :) Stwierdzam, że to ciąża pełną piersią :D Super, że dobrze się czujesz! To najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ciągle mi się to zdarza, jak nie zapominalstwo, to rozbieżność myśli:)

      Usuń
  2. To świetnie, że chłopcy tak reagują na nowego członka rodziny. Będą wspaniałymi starszymi braćmi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak uważam i bardzo się z tego cieszę:)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)