Moja lista blogów

czwartek, 17 listopada 2016

nie taki pechowy listopad

Ależ zawirowań w tym miesiącu. Miał być płot. Potem przyszła zima i płot miał czekać do wiosny. Ale na wiosnę ekipa już nasza przyjść nie może. Ale chłopaki mądre, doświadczone. My mamy zaufanie do nich ( w końcu dom elegancko stoi, nic nie przecieka i wszystko solidnie zrobione).
Jednak przyjdą, bo odwilż i ciepło maja być przez 2 tygodnie. A na nasze szczęście płotu niewiele, wiec przy dobrych wiatrach za 2 tygodnie skończą:):):) Wiem, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie pomoc Judy mojego Tadeusza z góry (bo ja zawsze do Niego w sprawach beznadziejnych, a ta taka była). I od poniedziałku prace mają ruszyć (nie ciesze się jednak za wczasu;)).

Co więcej mieliśmy lecieć do Bolonii na tydzień. Mąż kupił za grosze bilety lotnicze we wrześniu. Pierwsze wakacje po prawie 6 latach!!! Była ekscytacja, zadowolenie, planowanie wycieczek, miejsc. Chłopcom naopowiadaliśmy o lataniu samolotem. I nie lecimy!:(:( I to jeszcze z mojej winy, a raczej powodu. Niestety Kubuś latać nie może:( Szlaban od lekarki na długie trasy samochodowe, pociągowe i przede wszystkim lotnicze:(
Biletów zwrócić nie można (bo z promocji), zamienić nazwiska też się nie opłaca. Więc nasza Bolonia musi znowu poczekać. Ale może do trzech razy sztuka? Może za rok? W końcu 6 lat temu mieliśmy lecieć z mężem (jeszcze bez dzieci- bo to czas po ślubie był) do Pizy. I wtedy lot odwołano, teraz my odwołaliśmy, więc może w komplecie w piątkę za rok podbijemy Italię;)

Ten miesiąc to z pewnością jest też dla nas (przynajmniej na razie) dom wypełniony zapachem świeżo pieczonego chleba:) Jak przyjemne jest wejście do domu z mrozu i zimna, kiedy po całym dole roznosi się zapach świeżego pieczywa. Maszynka sama robi, piecze. Bajka:) Na kolację zawsze świeża kanapeczka:) I jakie ułatwienie i zdrowie, bo sama wiem co daję:)

Skoro przy zakupach jestem, to ostatnio kupiłam sobie takie śliczne buciki. Cieplutkie w środku, wygodne. W sam raz na zimne dni i na górskie trasy późna jesienią i wczesna wiosną. Oczywiście górskie doliny musza poczekać na Kubusia, więc wykorzystam je na szlakach pewnie w październiku:) Ale są i mega mnie cieszą:)

Ciesze się niezmiernie, bo weszłam chyba w dobry czas, choć łatwo nie było;) ale takie jest życie;)
A jeszcze przed nami szlachetna już niebawem- kolejna cudowna z tą sama ekipą:):)!!!!! 


1 komentarz:

  1. Butki wyglądają na ciepłe i wygodne. Niech służą i niech Cię niosą same :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)