Moja lista blogów

środa, 28 grudnia 2016

po świątecznie

Takich spokojnych, ułożonych i nie spieszących się świąt, to za całe swoje dziesięciolecie nie mieliśmy!:) Aż sami w drugi dzień świąt wieczorem leżąc w łóżku byliśmy zaskoczeni. Mimo, że jak co roku były dwie wigilie oddalone od siebie o 200 km, święta jeden dzień w Radomiu, drugi do Krakowa, do tego pakowanie dzieci, siebie, pranie przed, robienie sałatek, ciasta i do tego mali chłopcy w domu, było wręcz idealnie!!! No jeśli tak ma teraz to wszystko wyglądać, to ja mogę i czwarte dziecię mieć;)
W wigilie chłopcy byli tak grzeczni i spokojni i mili dla siebie na wzajem, że to chyba prawdziwa magia świąt, że aż nie wierzyłam, że są w domu. Wieczorem najpierw u mojej mamy, a potem u teściów Miłosz po raz pierwszy w swojej karierze zjadał wszystko! Wszystko, bez marudzenia, i to w takich ilościach, że bałam się że pęknie:) A on kochany tak całe święta jadł! Więcej chyba wsunął niż ja:)
Święta były i w jednym i drugim domu mega wesołe i w pełni rodzinne. Po prostu czysta przyjemność. Najmilsze było kolędowanie u teściów, bo tam aż 5-ciu śpiewaków było w tym dwóch naszych:)
Kiedy wróciliśmy wieczorem w poniedziałek do domu, mąż wypakowywał wszystkie tobołki i rozpakował walizki!! A ja z chłopcami robiłam łamigłówki, które dostali pod choinkę:) I mimo, że poszli spać normalnie przed 20, to spali aż do 8:30 dnia następnego! Normalnie w dni wolne od przedszkola ćwierkają już o 6:30:).

Wczoraj (we wtorek) mąż pojechał z kolega na narty, bo miał wolny dzień, a ja z chłopcami i mamą poszłam do podziemi muzeum na Rynku głównym. We wtorki wstęp jest zawsze za friko, tylko trzeba sobie bilety zarezerwować on-line. Było ciekawie, ale nieco drastycznie i ponuro, jak dla małych dzieci. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo byliśmy "ciut" za wcześnie, więc zabrałam całą wycieczkę do Wedla na gorąca czekoladę:) Biała z truskawkami- BAJKA:):)
Kiedy wracałyśmy tramwajem po samochód, mama zaproponowała, że weźmie chłopców do siebie na noc. no grzechem byłoby odmówić. Zawiozłam ochoczą drużynę synów do babci, a sama wracając do domu zajrzałam do paru sklepów na wyprzedaże:) I okazały się bardzo przyjemne te wyprzedaże, a ceny naprawdę wyprzedażowe. Tak więc mam już w czym buszować wiosną i latem;)

Kubiź obecnie jest w 26 tygodniu i tłucze się po brzuchu jak "święty Marek po piekle", zwłaszcza kiedy mama chce iść spać:) Jeszcze tylko 3 miesiące i mój groszek będzie  z nami:):):)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)