Moja lista blogów

czwartek, 29 grudnia 2016

grudzien 2016 w telefonie

W tym miesiącu tez znalazłam kilka fotek w telefonie, które nieco przybliżą mi nasze grudniowanie w tym roku, a czego nie zawsze jestem w stanie zapisać;)

Prace chłopców z festynu świątecznego u Olka w przedszkolu.

Moje Zuchy na przedszkolnym przedstawieniu świątecznym Miłosza

Bataty kocham pod każdą postacią, a pieczone w oliwie i rozmarynie najbardziej:)

Dobrze mieć w rodzinie zmotoryzowanego świętego Mikołaja.

Mama i Kubuś w 23 tygodniu ciąży. Mój mały Trzeci Muszkieter:*


To co tygryski w ciąży lubią najbardziej! Słodkie, słone, odżywcze, zdrowe i nie zdrowe;)







Piękne Misie moich malców z przedszkolnych zajęć, które zdobią przedszkolne mury;)
Olek robi pierogi bezglutenowe z buraczkami:)

Tego chłopcy nie mogli się już doczekać- ubieranie choinek. Każdy swoją:) Teraz pięknie zdobią ich pokoje.

środa, 28 grudnia 2016

po świątecznie

Takich spokojnych, ułożonych i nie spieszących się świąt, to za całe swoje dziesięciolecie nie mieliśmy!:) Aż sami w drugi dzień świąt wieczorem leżąc w łóżku byliśmy zaskoczeni. Mimo, że jak co roku były dwie wigilie oddalone od siebie o 200 km, święta jeden dzień w Radomiu, drugi do Krakowa, do tego pakowanie dzieci, siebie, pranie przed, robienie sałatek, ciasta i do tego mali chłopcy w domu, było wręcz idealnie!!! No jeśli tak ma teraz to wszystko wyglądać, to ja mogę i czwarte dziecię mieć;)
W wigilie chłopcy byli tak grzeczni i spokojni i mili dla siebie na wzajem, że to chyba prawdziwa magia świąt, że aż nie wierzyłam, że są w domu. Wieczorem najpierw u mojej mamy, a potem u teściów Miłosz po raz pierwszy w swojej karierze zjadał wszystko! Wszystko, bez marudzenia, i to w takich ilościach, że bałam się że pęknie:) A on kochany tak całe święta jadł! Więcej chyba wsunął niż ja:)
Święta były i w jednym i drugim domu mega wesołe i w pełni rodzinne. Po prostu czysta przyjemność. Najmilsze było kolędowanie u teściów, bo tam aż 5-ciu śpiewaków było w tym dwóch naszych:)
Kiedy wróciliśmy wieczorem w poniedziałek do domu, mąż wypakowywał wszystkie tobołki i rozpakował walizki!! A ja z chłopcami robiłam łamigłówki, które dostali pod choinkę:) I mimo, że poszli spać normalnie przed 20, to spali aż do 8:30 dnia następnego! Normalnie w dni wolne od przedszkola ćwierkają już o 6:30:).

Wczoraj (we wtorek) mąż pojechał z kolega na narty, bo miał wolny dzień, a ja z chłopcami i mamą poszłam do podziemi muzeum na Rynku głównym. We wtorki wstęp jest zawsze za friko, tylko trzeba sobie bilety zarezerwować on-line. Było ciekawie, ale nieco drastycznie i ponuro, jak dla małych dzieci. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo byliśmy "ciut" za wcześnie, więc zabrałam całą wycieczkę do Wedla na gorąca czekoladę:) Biała z truskawkami- BAJKA:):)
Kiedy wracałyśmy tramwajem po samochód, mama zaproponowała, że weźmie chłopców do siebie na noc. no grzechem byłoby odmówić. Zawiozłam ochoczą drużynę synów do babci, a sama wracając do domu zajrzałam do paru sklepów na wyprzedaże:) I okazały się bardzo przyjemne te wyprzedaże, a ceny naprawdę wyprzedażowe. Tak więc mam już w czym buszować wiosną i latem;)

Kubiź obecnie jest w 26 tygodniu i tłucze się po brzuchu jak "święty Marek po piekle", zwłaszcza kiedy mama chce iść spać:) Jeszcze tylko 3 miesiące i mój groszek będzie  z nami:):):)

czwartek, 22 grudnia 2016

remiza strażacka

Za sprawą ostatniej pasji Olka, w naszym domu przoduje temat straży pożarnej. Olek jest oczarowany nie tylko wozami strażackimi, ale samymi strażakami również. Wszystko za sprawą dzielnego strażaka Sama:) Od prawie dwóch miesięcy nasz Zuch rozkochany jest w Jego wyczynach i bohaterstwie. Do  czasu św. Mikołaja mieliśmy tylko jeden wóz strażacki, a teraz?! Mamy takie wyposażenie za sprawą Mikołajów, że mamy tych wozów już 4. Do tego śmigłowiec ratowniczy i łódź ratunkową:) Do tego jeszcze 4-ch dzielnych strażaków w tym samego Sama:) Olek niczym innym i w nic innego sie nie bawi tylko w straż. No wyjątkiem jest, kiedy mrygają światełka na choince w salonie. W tedy siada na kanapie i udaje, że jedzie jako policjant:) 
Na dobranoc czytamy zawsze historie strażaka sama, których dzięki Bogu mamy tylko 3, ale Olek zna je juz na pamięć, a i tak nie odpuszcza:)
Przyjemnie jest patrzeć na tą fascynację Olusia. Miłosz przechodził podobną fazę na stacjykowo. Teraz Olek na strażaków:)
Ciekawa jestem na co zajawkę będzie miał Jakub;)?


czwartek, 15 grudnia 2016

coraz bliżej...

Nastroje w ciąży, to jak koło fortuny, nawet w tej trzeciej. Mam dni, że mogłabym góry przenosić i mam dni, gdzie nie mogę dojść ze sobą do ładu i składu. We wtorek przechodziłam chyba kryzys własnej kobiecości. Całe szczęście mam męża, który w takich chwilach potrafi odłożyć smartfona i pokazać jak małemu dziecku, że moja sytuacja i stan nie są wcale takie złe, jak ja to czuję. Potem oczywiście jeszcze kilka "żarcików" z ciężarnej żoneczki i kryzys zażegnany. Chociaż ta ciążowa przymusowa abstynencja doprowadza mnie do szału! Zgubiłam gdzieś przez to swoją seksualność i cholernie źle mi z tym, no ale jeszcze 3 miesiące, potem 6 tygodni i rozpusto wróć;)
A tak poważnie, to dotarło do mnie wreszcie, że za tydzień już święta!!! Ale ten czas zaiwania. Dopiero co był Mikołaj, a tu już wigilia!!! W przyszłym roku robię u siebie, nie zależnie od tego ile nas będzie osób. Zasmakowałam "naszej" domowej tradycji świątecznej w zeszłym roku i chcę więcej:) Co prawda wigilia przygotowywana z trójka dzieci brzmi jak wejście na Mont Everest, ale cały rok mam aby się przygotować na to wydarzenie;)

Wczoraj byliśmy z chłopcami w przedszkolu Olka na festynie świątecznym. Robiliśmy wspólnie choinki. Tzn. dla sprecyzowania po 8 minutach sama kleiłam już 2 sztuki, bo moi Panowie przepadli w ciastkach i zabawkach przedszkolnych, ale warto było. Oczywiście w domu obaj opowiadali mężowi i pokazywali jakie piękne zrobili "sami" choineczki i jak to się nie napracowali, ale wyraz tych uśmiechniętych buzi to najwspanialsza sprawa na świecie:)
Takie oto piękne sztuki zrobiliśmy:

Pierwsza z lewej to Miłoszka, a druga Olusia:). Postarali się, jak nic;)

Jestem już ogólnie w 6-tym miesiącu i powoli czuję, ze poród będzie juz niebawem ( 2/3 drogi za nami:)). Nie mogę juz doczekać się tych spacerów z wózkiem, bo w końcu Jakub narodzi się z wiosną:) Mam nadzieję, że do tego czasu wszystkie prace przydomowo ogrodowo- ogrodzeniowe zamkniemy. Kubuś jest niesamowitym wierciołkiem i bardzo się cieszę, bo to takie miłe uczucie poczuć raz jeszcze te wszystkie kopniaki;)
W sobote natomiast mamy nasz pierwszy turniej piłkarski. W grupie Miłosza. Olek ma turniej w styczniu. Toż to będzie wielkie wydarzenie w naszym domu- nasz pierwszy turniej:):):):)

czwartek, 8 grudnia 2016

zaczelo sie

Wczoraj zawożac Olka do przedszkola po raz pierwszy w tym roku usłyszałam last christmas. To było niezwykłe:)!!!do końca miesiąca pewnie będzie działać mi już na nerwy, ale wczoraj było mi blogo. Od razu pomyślałam o naszej choince, że już nie długo.Olek bardzo chce już ha ubierać, ciągle pyta kiedy i kiedy. U nas zawsze tradycyjne uzbierało się dzień przed wigilią, ale to tradycja z naszych rodzin, więc pora chyba na własną:)
Wczoraj u Miloszka było przedstawienie z loledowaniem i kiermasz świąteczny. Mój Zuch pięknie śpiewał:) duma mnie rozpierala, a od Olka dostał gromkie brawa (jak reszta grupy). Za tydzień mamy takie świąteczne spotkanie u Olka w przedszkolu:)
Teraz siedzę właśnie na najgorszym ciazowym badaniu-glukoza, nieznisze!!!masakra, ale dla Kubusia wytrzymam. Obecnie jesteśmy w 23 tygodniu. Jest pięknie, siły wróciły, ale i tak nie mogę się przeforsowywac, bo zaraz łapią mnie mega skurcze. Ale już bliżej niż dalej, chociaż jak słyszę termin kwiecień, to mi się wydaje jajakbyo jeszczectrwalo ćwierć wieku;)!! Nuecierpliwa jestem, wiem:-)
Ps. Nie lubię pisać na telefonie bo różne rzeczy podsuwa.mi tu słownik, ale może być wesoło czytając to;)

poniedziałek, 5 grudnia 2016

szczęście

Dla każdego z nas szczęście jest zupełnie czymś innym. Ja odczuwam je dziś tak mocno, że sama jestem nieco zaskoczona tym faktem! Nie stało się nic niezwykłego!!! Po prostu uzmysłowiłam sobie to jadąc z Miłoszem do przedszkola, że jestem bardzo szczęśliwa. Czemu:
bo mam wspaniałe dzieci, które raz na jakiś czas doprowadzają mnie do szewskiej pasji, ale są największym darem jaki mogłam otrzymać w życiu. Jestem tak strasznie szczęśliwa, że plany i marzenia które mam lub które mamy oboje zmieniają się całkowicie nie po naszej myśli, a wynik tego działania jest najlepszy na świecie i daje nam naprawdę poczucie spełnienia, radości, oddania.
Mam spokój, już dość długo go w sobie czuję. A od kiedy tak jest, wszystko co się dzieje układa sie najlepiej jak tylko można. Choć zachować spokój czasem przy dzieciach, mężu i codzienności jest mega ciężko- i tu Ameryki nie odkrywam, bo pewnie każdy tak ma na swój sposób i swoje życie.
Niesamowicie ogarnia mnie dziś szczęście. Czuję to tak mocno, że mogłabym zaraz wyjść na balkon i to wykrzyczeć:) lub wparować do męża do pracy i Mu o tym powiedzieć:)
Jest mi dobrze tu i teraz!!:):):)
Nie wiem co mi tam jeszcze piane, ale w całym tym swoim życiu znalazłam niesamowite szczęście, do którego konsekwentnie prowadziły mnie może własne poglądy, sposób na życie?! Pewnie tak.
Jestem szczęściarąąąą i kocham ten stan!!!!:):):)