Moja lista blogów

sobota, 22 kwietnia 2017

może przyjdzie

Zaplanowałam sobie kiedyś, kiedy Jakub był jeszcze w brzuszku, że kiedy chłopcy będą w przedszkolach, ja i najmłodszy będziemy sobie pięknie spacerować w otoczeniu zieleni, wiosennie kwitnących drzew, przy śpiewie ptaków w promykach słonka.
 No pięknie sobie to zaplanowałam. Stan rzeczy na dziś jest taki, że wózek wymieniam na sanki, a letnie odzienie na kurtkę zimową:) Tak moje plany "zawsze się spełniają";)
Dzisiaj kiedy obejrzałam co dzieje się na zakopiance, widzę, że tegoroczny kwiecień jest czysto przysłowiowym;)

Ostatnio, kiedy była u mnie położna, że zdziwieniem stwierdziła, że jak na takie stadko chłopców w domu to mam mega porządek! Ha ha ha ona po prostu nie widziała tego, co dzieje się na piętrze naszego domu;) a w pokojach chłopców już w szczególności:)
Od tygodnia natomiast nie robię nic innego tylko piore i prasuje!Niby taki malec do nas dołączył, a ja końca tego prasowania nie widzę! Całe szczęście Kubuś prawie cały czas śpi, więc jest czas na wszystkie domowe prace.
Dziś mieliśmy iść na przedstawienie teatralne Miłosza na plac centralny, ale ze względu na pogodę, został odwołany. Więc znowu czeka nas weekend w domu. Właśnie słuchamy o rodzinie wafelkow, których dzieci uwielbiają:)
Potem już tylko wspólna zabawa do wieczora:)
I jak wszyscy czekamy na lepszą pogodę, co by na rowerki, wózki i spacerki wyjść można:)

czwartek, 20 kwietnia 2017

o Kubie słów kilka

Kubuś jest z nami już pełne 3 tygodnie. To niesamowite jak szybko to przeleciało?! A znając życie kolejne tygodnie przelecą nam jak woda przez palce.
Nasz mały Królewicz to bezwątpienia "maskotka" wszystkich domowników:) Jest małym przytulaskiem, jak chyba każde dzieciątko w Jego wieku:) Najlepiej mu zawsze u mamy:) chociaż nie pogardzi uwagą pozostałych facetów:)
Uwielbia, kiedy się do Niego mówi. Już pięknie otwiera oczka, świadomie podąża za głosem. Zauważa już przedmioty typu miś lub większa grzechotka. Bardzo lubi szumienie- raz już w nocy słuchaliśmy szumu suszarki przez youtube:) Tak wina kolki.
Nasz malutki oprócz tych kilku czynności, które trwają niespełna max.godzinę, ciągle śpi. Jejku, jakie on ma spanie!!! W nocy spał dziś 5,5 godziny i spałby jeszcze, gdyby matka nie wyrwała się ze snu, że przespała karmienie!  No budzika nie słyszałam, ale każdy lekki kwęk każdego z chłopców zawsze słyszę i jestem czujna. Widocznie włączyła mi się znieczulica na budzik;)

Karmimy sie mieszanie z przewagą piersi. To dla mnie nowość w mojej matczynej karierze, bo mimo, że trzecie moje dziecko, to pierwsze karmione piersią! Nie ma tragedii, chociaż ten ból brodawek czasem to masakra, ale da się z tym żyć;)

Powoli zaczynamy już też wyrastać z ubranek. No rozmiar 56 robi się już powoli lekko maławy, ale przy pięknej wadze 3900 g ma prawo:)

Jeśli chodzi o mnie, to jestem bardzo szczęśliwa. Wszyscy jesteśmy.:) Cudownie jest znowu trzymać w ramionach niemowlaka, czuć ten piękny zapach, dotyk delikatnej skórki.
Powoli tracę swoja konsekwencję, którą miałam przy Olku i Miłoszu. Chociaż staram się ja utzrumać w ryzach, to czasem czuję, że mi ciężko, kiedy muszę odnieść Go do łóżeczka:)
Na razie jest bardzo dobrze, ogarniam wszystko. To co sobie założyliśmy w działaniu z mężem ekstra nam się sprawdza, chociaż oboje mamy świadomość, że trudności pojawią się, kiedy Kuba będzie potrzebował więcej uwagi i będzie bardziej mobilny.  Wtedy chyba dopiero poczujemy co to znaczy mieć trójkę dzieci:)


poniedziałek, 10 kwietnia 2017

11 dni


Przez te kilka dni nasz świat aż tak się nie powywracał, jak myślałam, że się wywróci. Nie ma żadnej rewolucji. Jest po prostu kolejny mały człowiek do kochania i całowania i przytulania i wychowania. Chłopcy uwielbiają Jakuba. Są w Nim niemal rozkochani, a każdy na swój sposób Mu to okazuje. Przyjemnie jest patrzeć kiedy całują Jego nóżki, rączki, czółko, główkę, policzki:) Oby tak zostało:) Bardzo dojrzale zachowuje się względem braciszka Oluś. Mimo, że ma trzy latka dopiero, to Jego zaangażowanie jest wprost czasem nieproporcjonalne do wieku. To nas cieszy.

Mimo, że Kuba nie mieszka z nami długo, bo raptem 8 dni, to mamy wrażenie, że jest z Nami od zawsze. Jest luz i normalność, bez zbędnych och-ów i ach-ów.

Wg mnie najlepsze są w dużych rodzinach zakupy. Raz poszliśmy wszyscy, jak na 5-cio osobową rodzinę przystało. Zawsze myślałam, że te zakupy pokazane nie raz na filmach w "krzywym zwierciadle" to wymysł scenarzysty. No to nie jest wymysł! Widok Miłosza nurkującego w lodówce po lody, gdzie praktycznie nogi fruwają Mu w powietrzu. Wojna o to kto prowadzi koszyk, dzieci, które wkładają wszystko z pólek w danym dziale do koszyka, kiedy tylko rodzic się odwróci po to po co przyszedł, hałas i zamieszanie jakie robią w dziale z płatkami śniadaniowymi i rozbawione miny pozostałych zakupowiczów, kiedy trzeba wybrać tylko jedne płatki, a wybór taki wielki i ochota każdego na inne:) Dawno się tak nie śmialiśmy z mężem na zakupach.

Powoli nabieramy nawyku ponownego zabierania ze sobą pieluch;) chociaż nie jeździmy już jak tabun cyganów, jak przy pierwszym dziecku;)

Jest fajnie. Naprawdę jest fajnie. Chociaż jest też potworne zmęczenie, płacz, rozdrażnienie, to nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej.

wtorek, 4 kwietnia 2017

mały ksiaze

30 marca pojawił się wreszcie nasz wyczekiwany przez wszystkich nowy domownik. Jakub nareszcie zaszczycił nas swoją obecnością:)
To 3350 grama do kochania:)
Chłopcy oszaleli na jego punkcie!zwłaszcza Olek. Ciągle go całuje, dotyka, głaska. Jest bardzo otwarty na brata. Miłosz również go uwielbia, ale po swojemu:delikatnie, ostrożnie. Najbardziej lubię dawać Mu zabawki puszczalki ii puszcza pozytywke:)
Patrząc na siebie i męża(chociaż siebie w lustrze nie poznaje;-)) to widać ogromne szczęście i radość. To takie ogromne poczucie szczęścia!!! Boże, jak ja jestem Ci wdzięczna za to nasze potomkowie szczęście:)

piątek, 31 marca 2017

marzec 2017 w telefonie

Motyl zrobiony przez Miłosza w przedszkolu na zajęciach plastycznych.
Nasze ogrodzenie nareszcie skończone!!!:)
Pierwsze wyjście chłopców na ogród, bo pogoda na to pozwalała. Słuchając w domu tych śmiechów i radości, nie mogłam oprzeć sie pokusie uwiecznienia chwili.
Ja w 39 tygodniu mojej trzeciej ciąży. No nie wierzę, że nadal jestem w dwupaku!!! A miał ten mój synek tak wcześniej się rodzić.
Ostatni trening piłkarski Olka- przynajmniej na razie. Stwierdził kilka dni wcześniej, że On nie chce już chodzić, bo go to nie interesuje (w przeciwieństwie do brata). Dlatego nic na siłę, chociaż troszkę szkoda.
Przedstawienie u Miłosza w przedszkolu z okazji pierwszego dnia wiosny. Mój artysta był jeżem:)
Przełamujemy własne lęki, czyli pierwsza przygoda chłopców na ściance wspinaczkowej. Byli zachwyceni, więc mam nadzieję, że na jednym razie nie zakończymy:)
Niedzielne inspiracje popołudniowe na brak pogody, czyli prace manualne:) Chłopcy sami wycinali i kleili i wymyślali. Mama tylko podrzucała czasem jakis pomysł;) Słoń i kurczak jest Miłosza, a żaba i drzewo Olka:) makieta- wykonanie matki, a jak;)
Jakiś czas temu Łukasz ściągnął program nauki programowania systemów dla dzieci. Tu obaj pochłonięci "box island". Bardzo fajny program- nauka przez zabawę:)
Klocki lego, to z pewnością hit ostatnich miesięcy. Kochają zarówno lego city jak i duplo. Przepadli na amen;)

Ostatnie dni miesiąca, czyli wiosna na całego. A jak wiosna i słońce i ciepło, to są i podwieczorki na polu:) Chłopcy już zapowiedzieli, że na weekend chcą grilla:)
Najpiękniejszy koniec miesiąca:)




wtorek, 28 marca 2017

na budowie

Pogoda dziś cudowna.Kuba nadal w brzuchu, a my korzystamy z pięknej wiosny:) Chłopcy dziś zdecydowanie budowlancami zostali. Była próba gry e piłkę z mamą(a mamą chętnie grała),Ale przegrałam z chęcią zabawy ziemią, błotem i wozemiem tego wszystkiego po ogrodzie;)
Więc ja spaceruje po ogródku, aby Kubę zmobilizować, a moi budowniczy pracują...
Jak ja czekałam na tą pogodę i na te ich ogrodowe zabawy:)







środa, 22 marca 2017

2 tygodnie

Tyle czasu mam jeszcze do porodu i widzę,że poród będzie w terminie. Już przywyklam do tej myśli. Mój syn jest uparty, typowy baran. Zachowanie ma ustnie po tacie;) wesoło będzie, a on jeszcze w brzuchu;)  Co do mojego stanu, to młody strasznie naciska na macice, jest już ciezki. Mój mały olbrzym;) jedzenie to dla mnie problem, bo mały zajmuje strasznie dużo miejsca. Przytulanki już 16 kg, obecną wagą to 69 kg. Do porodu jeszcze dorodne pewnie;)
Teraz dużo spie ciągu dnia. Jestem potwornie zmęczona, a do tego zgaga jest ogromna. Ale już 2 tygodnie i Kruszek będzie z nami:)

piątek, 17 marca 2017

pierwsze koty za płoty


W pierwszej kolejności, chciałam bardzo podziękować za wsparcie pod ostatnim postem, w szeroko rozumianym przeze mnie stanie w jakim się znajduję. Razem z moim mężem przywracacie mnie na właściwy tor. Dziękuję.

Dzielnego mam tego syna mojego najstarszego jak zucha!!! Wczoraj był na pierwszym naprawianiu  ząbka, ponieważ zrobiła się mała dziurka. Bez znieczulenia pięknie dał sobie borować ząbka. I do tego taki był zadowolony i z siebie dumny, a ja z Niego:) uprzedziła nas pani stomatolog, że ząbki niedługo będą wypadały! I tu szok, bo dotarło do mnie, że Miłoszkowi będą wypadały a Kubie pewnie wychodziły!:) wesoło będzie;) Mąż jak mu o tym powiedziałam, to wziął Miłosza jeszcze sobie poprzytulać, żeby jak to ujął: "choć synku do taty na przytulasa, puki jeszcze masz na to ochotę, bo kiedy zaraz dorośniesz, to kto inny pewnie będzie cię przytulał".:) I kiedy to wszystko tak uciekło?! Czas pędzi, a dla nas jest nadal naszym maluszkiem;).

Oluś z dnia na dzień zaskakuje nas swoimi spostrzeżeniami i obserwacją. Tak skończył 3 lata i jakby przeszedł przez jakąś bramę świadomości, bo nawet ten nasz Malutki robi się nie tylko mądrym, ale i dojrzałym synkiem:( A jeszcze przecież parę chwil temu (jak dla mnie wczoraj) obaj się rodzili, a tu niedługo rodził będzie się Kuba, a o będą naprawdę Jego starsi bracia.

Wczoraj wieczorem (przy nieocenionym wsparciu męża) dogadałam się z Kubą, że cierpliwie poczekam jeszcze na Niego (te kilka dni, potem zobaczę jakaż będzie moja psychika;)). Zapewniłam tego orzeszka mojego, że bardzo go kochamy i po prostu nie możemy sie doczekać, aby Go poznać:) Chyba też wziął sobie do serca te swoje wygibasy w moim brzuchu, bo dziś był tak delikatny w swoich kopniakach, że miałam wrażenie jakby się bardziej tulił od środka do mnie :) No tyle chociaż, że mniej obolała dziś jestem:)

I zaczynam intensywnie myśleć o drugim dniu świąt, bo planujemy wtedy zrobić chłopcom wspólne urodziny dla rodziny:) Zajmę tym myśli przynajmniej, to łatwiej dojadę do terminu. W końcu jeszcze 2 tygodnie i 3 dni...ehhhh.....

czwartek, 16 marca 2017

"załamanie" matki, czyli 37 tydzien w toku

Ależ mi się chce płakać. Najchętniej bym się poryczała jak bóbr, ale siedzę w aucie  po wizycie u lekarza, a zaraz po Miłosza muszę iść do przedszkola i do stomatologa go zabrać. Ale chyba poplacze się w domu, tak ulżyć mi;(
No Kuba mój uparciucj mały pchali się na ten świat już 34 tygodniu, a teraz jak można to sobie z matki żarty stroi. Skurcze mam przepowiadajace od kilku dni, a porodu ni Widuchowa ni słuchy! Dziś jeszcze lekarka pogrzebala moje nadzieję, bo kolezka jeszcze daleko w tyle i porodu raczej z tego nie będzie. Zero objawów, zero nadziei. A matka już ledwo zupie, ciężko, puchnie jak bańka mydlana i 16 kg do przodu już jest a woda robi swoje.
Tak się nastawilam na wcześniejszą opcję porodu, a tu taki kubeł zimnej wody!:(  i do tego to poczucie nie kobiecości:( no załamuje mnie ten mój mały facecik:(
Ale to chłop, to czego się po nim spodziewać? Nadziei narobi, a potem cisza...

sobota, 11 marca 2017

żartowniś

Byłam przekonana, że tej nocy wszystko się rozwiąże. Najpierw skurcze co 10 minut, potem pozostałe objawy i już myślałam, że jeszcze parę chwil i zawitamy na porodowce. A mój syn poszedł chyba spać, bo chyba mu się znudziło wychodzenie. Tak sobie gra ze mbacw gumki mój najmniejszy:(
Jak rano zapytałam męża, czemu to nasze dziecię nie wychodzi, to się zasmial i powiedział:"Moniuszki, przecież nasza rodzina to same uparciuchy i Ty i Ja i chłopcy, więc jakże On mógłby być inny?" No trudno nie przyznać Mu racji. Wysłuchał się przez 9miesięcy, to teraz pokazuje, że pasuje do nas jak ulał;). Tak więc muszę czekać....
Dzisiaj natomiast chłopcy byli przecudowni. Tak pięknie się bawili razem caly dzien. Do 11:00 bawili się w pizamach. A co tam, weekend mamy:) kiedy pilismy z mężem poranną kawę wsluchani byliśmy tylko w okrzyki radości i śmiech naszych synów, którzy sprawnie przedstawiali nasz,salon:)

Od południa obaj buszowali po ogrodzie:) największa frajda- kopanie w glinie, wozenie tego taczkami po całej działce. Do domu wrócili dopiero po 17:00! Dzięki temu tyle rzeczy zrobiłam w domu, że aż byłam zaskoczona:) A patrzenie na te radosne i umorusane buzie i okrzyki radości dobiegajace do domu przez cały dzień, to była najmilsza muzyka dla moich uszu:)


Teraz śpią obaj jak zaczarowani:) to może i ja się wyspie, skoro Kuba jeszcze zostaje w brzuchu:)

piątek, 10 marca 2017

Polecane, odkrywane

Dzisiaj chciałam Wam opisać kilka produktów kosmetycznych, które odkryłam całkiem niedawno, a które bardzo dobrze sprawiły się w sowim działaniu u mnie.
To krem do twarzy polskiej marki Miya, kremy do rąk krakowskiej firmy anida oraz odżywka do rzęs i brwi.

Odżywka do rzęs firmy Oriflame. Kupiłam ją w zestawie z tuszem i kremem na jakiejś promocji katalogowej. Tusz i krem bez rewelacji, ale odżywka jest wspaniała. Bardzo fajnie odżywia moje rzęsy (miałam z nimi nieco problemu przez codzienne stosowanie tuszu do rzęs), doskonale je "układa", uwydatnia, podkręca, że po nałożeniu rano tuszu wyglądają bardzo efektownie.
Dodatkowo zauważyłam poprawę kondycji nie tylko rzęs, ale i brwi. Ja stosuję ją 2-3 razy w tygodniu na noc. Myślę, że zawita u mnie na stałe.

Krem do twarzy Polskiej firmy Miya poleciła mi sama Kasia Tusk;) Na swoim blogu Kasia pisała o tym kremie i bardzo mnie zaciekawił ze względu na dobór składników oraz właściwości. Firma puki co ma tylko te kremy w ofercie, ale jestem bardzo ciekawa produktów do pozostałej pielęgnacji (jeśli takowe są oczywiście planowane). Po szczegółowe informacje odsyłam na bloga Kasi. LINK KLIK
Ja akurat wybrałam ten, ponieważ najbardziej spełniał moje oczekiwania co do działania kremu.

 Krem do rąk firmy Anida, to również produkt w 100% wyprodukowany w Polsce (i w dodatku z Krakowa:)). Kupiony za kilka złotych w aptece. Akurat potrzebowałam kremu do rąk, bo moje dłonie po zimie zawsze wyglądają i są bardzo wysuszone i tak naprawdę nic im nie pomagało. Ani olejki, ani "lepsze- znaczy droższe" kremy. Więc z rozpędu wzięłam, a co tam. Różnica widoczna od razu! Aż byłam w szoku i nadal jestem, jak ten  krem do rąk pięknie odżywia i nawilża moja skórę rąk i paznokci. Jest kilka rodzajów, zapachów i form działania, ale mnie akurat przypadł ten. Ten zakup to był najlepszy strzał w dziesiątkę:)!
Ostatnio sporo przeglądam blogów kosmetycznych, które swoje wpisy poświęcają mniej chemicznym kosmetykom oraz Polskim producentom. Aż jestem zaskoczona taką ilością firm wywodzących się z Polski, które stawiają JAKOŚĆ produktu!!! Ostatnio znalazłam kilka postów o firmie Mincer, która urzekła mnie swoją ofertą na krem pod oczy, ale ten zakup musi poczekać do następnego miesiąca:)

Cały wpis nie jest sponsorowany. Jest to moje odczucie i produkty, które kupiłam sama i chciałam się z Wami tym podzielić.

środa, 8 marca 2017

36 tydzien trzeciej ciaży

Paczek z lukrem. Po tym zaraz troszkę wędzonego pstrąga, a wszystko przełamane soczystą pomarańczą. Tak to moje dzisiejsze drugie śniadanie i bardzo, ale to bardzo mi to połaczenie smakuje;) 
Nadal jestem w dwupaku, chociaż mam nadzieję, że zaraz ten stan ulegnie zmianie, bo Kuba ma tak mało miejsca, że mam wrażenie, że zaraz wyjdzie mi pępkiem, co jest niezmiernie bolesne.
Dziś w nocy z cichą nadzieją czekałam aż pojawi się zielone światło do wyjazdu na porodówkę, ale jedyne co nas czekało to krtań Olka. Biedny przyszedł w nocy i z trudem oddychał. Pomogły inhalacje. Dziś pediatra nałożył na nas trzy dniowy "areszt domowy". Teraz jeszcze pojawiła się gorączka, więc chorobo znowu witaj:(

Nie dajemy się jej jednak i o dziwo, jak przystało na chorego Aleksander grzecznie odpoczywa w łóżku! To znak, że naprawdę jest chory. Leżymy sobie więc razem, skoro nawet słonko postanowiło dzis nie wstawać.
Waga się ruszyła w tym tygodniu o cały kilogram, więc stan obecny 68 kg. Matka puchnie już wodą, co mnie strasznie wkurza, bo zaraz będę wyglądać jak księżyc w pełni. Ale jeszcze może 1-2 tygodnie i Kubiks będzie z nami:)

Pamiątkowa fota matki z 36 tygodnia będzie dziś taka:


wtorek, 7 marca 2017

typowa kobieta

Wczoraj poszłam dokupić brakujące ramki do powieszenia w naszej sypialni. W końcu najwyższa pora je zawiesić. Po drodze jednak stwierdziłam, że te 6 co już mamy, to i tak wystarczy, więc dokupię tylko kilka brakujących rzeczy i jadę po Olka. I tu przechodząc przez galerię zboczyłam z trasy;)
Tak więc wczoraj poszłam po ramki, a wyszłam z butami:) Mój mąż tylko się zaśmiał i wzdychnął, ale butów na wiosnę nie mam rzecz jasna, a tu taka promocja na dzień kobieta:)No okazji, przecież nie można marnować pod warunkiem, że owe rzeczy są potrzebne;)
Tak więc cieszę się z moich dwóch nowych par butów :)

Wieczorem Miłosz po powrocie z treningu, wpadła szczęśliwy do domu jak torpeda i od razu przybiegł do nas na górę, aby przekazać nam (mnie i Olkowi) najwspanialszą nowinę: Został kapitanem drużyny na kilka dni!!!! Oto i dowód:
Jakiż jest z siebie dumny i szczęśliwy i my z mężem również cieszymy się Jego radością i jesteśmy dumni!! I taka euforia, radość zawsze nas motywują, że to całe poświęcenie robienia za taksówkarzy jest ważne! Daje radość i spełnienie. Patrząc wczoraj na Miłosza tak szczęśliwego i dumnego z siebie, poczułam się chyba najdumniejszą matką w danej chwili:) Oluś też pięknie pogratulował bratu i cieszył się razem z nim! Super, że potrafią się wzajemnie wspierać i doceniać:) Im starsi są obaj tym bardziej :).

Natomiast w niedziele podczas spaceru, Olus zebrał szyszki, które wiatr stracił z sosny sąsiada. Jedna dla Siebie druga dla Miłosza. Pod domem nazbierał jeszcze 4 kamyczki i na naszych schodach ułożył z nich domek, a w tym domku umieścił kamyki. Każdy kamyk odpowiadał osobie z naszej rodziny. Mój kamyk był największy!!! Ale dlatego, że w brzuszku (tego kamyka) był jeszcze Kubuś!!! :):):)

On tak bardzo mówi teraz o rodzinie, o tym co nas czeka. Przy wspólnych posiłkach zawsze liczy stan ludzi przy sole i zawsze pamięta o Kubie. Jeszcze nigdy Go nie pominął:) Już nie mogą się doczekać. Ja też:) Ale jeszcze chwilka i moi trzej malutcy będą w komplecie:)

I chyba jednak zrobię sobie grzywkę. Ten temat powraca w mojej głowie jak bumerang i żyć mi nie daje. Jeszcze nie wiem czy na prosto, czy na skos, ale grzywka będzie. Puki co w poniedziałek (jak dotrwam) idę się porozpieszczać na pedicure!

niedziela, 5 marca 2017

nareszcie wiosna!

To chyba najlepszy weekend tej zimy;) nie wiem, czy już ostatni w tym składzie czy nie, ale również przyjemny i całkiem rodzinny. I ta wiosna, która czuję każda komórką:)
W niedzielę Miłosza pojechał na mecz z tatą, a Olciu został ze mną.
Nasz weekend w foto skrócie:)








piątek, 3 marca 2017

czy to już?

Wiosna w powietrzu, jak nic. Nareszcie czyste powietrze, wiec od dwóch dni jak szalona wietrzę dom po całej zimie. Wczoraj nawet wytachałam pościel na balkon. Jakże przyjemnie się spało!!! Nie grzejemy już w ogóle w domu. Jest tak przyjemnie i rześko, kiedy wracamy z przedszkola po tym moim wietrzeniu domu.

Wczoraj byłam na wizycie kontrolnej. Kuba zbiera się na świat jak nic! Obie z moja lekarka zastanawiamy się, czy to już ostatni tydzień, czy nasz orzeszek grzecznie poczeka! Obie wolimy żeby poczekał jeszcze przynajmniej 5-7 dni, chociaż mam być w gotowości. Mąż dostał przykaz od Pani ginekolog gnania pędem do szpitala jak coś się zacznie, żeby nie musiał odbierać porodu syna w aucie;) Chociaż ja się śmieję, że pewnie teraz mu spieszno, a za kilka dni Kubuś pójdzie sobie spać i obudzi się dopiero w 40 tym tygodniu;) Więc czekamy. Chociaż wszyscy w domu juz chcemy, żeby był z Nami:)
Jeden z plusów, że Kubus ma tam w brzuszku ciasno, jest to, że nie mam miejsca na większą ilość jedzenia. Tak naprawdę nie bardzo nawet czuję się głodna. Najlepiej przyjmuje posiłki płynne, wiec raczymy się soczkami, smoothie więcej itp.
Ten malec kocha soki z buraka:) Ma to po mamie:)
Nasza dzisiejsza porcyjka;)

Moja waga nadal stoi, ale matka puchnie już wodą jak nic. Udka robią się już pięknie "na rosołek";)
Wczoraj przyszły materacyki i zaraz będą się wietrzyć na balkonie w tym marcowym słoneczku.
Ja dzisiaj szaleję ze szmatka w ręce. Wyspałam się, więc siły też są:) Nie myślałam, że to powiem, ale leżenie od kilku dni bardzo mnie męczy. Ha ha ha, a ja myślałam, że po tych trzech latach z dwójka dzieci, gdzie marzyłam o małym lenistwie, nikt mnie z łóżka nie wygoni. A tu proszę, sama już się wyganiam;)

A i jeszcze jedna miła wiadomość. Nasi znajomi wczoraj też nas poinformowali, że z ich planów rodziny 2+2 nici i będzie ich więcej:) Pięknie:) Ostatnio w ogóle zaobserwowałam, że takich trójeczek jest znacznie więcej.  Gdzie się nie obrócę, to są rodziny z 3, a nawet 4 dzieci:) A może to normalne, tylko ja po prostu zaczęłam na to zwracać uwagę?


czwartek, 2 marca 2017

bezsennosc w ...

Jest czwarta rano, a ja nie mogę spać od ponad dwóch godzin!:( jeszcze wczoraj cieszyłam się że to Kubuś się wycisza, a teraz mam wrażenie, że nadrabia te ostatnie  2 dni i zaraz wyjdzie brzuchem:(
Jak tak dalej pójdzie, to zaraz wezmę się za sprzątanie;)
No nic, widocznie tak musi być. 

Byłam dziś z chłopcami na w NCK na zajęciach Miłosza. Uwielbiam to miejsce i dzieci do też, co bardzo mnie cieszy. Fajne zajęcia i to w normalnej cenie. I z kartą dużej rodziny(bo  takową zaraz będziemy) będzie jeszcze taniej:)
Na razie zajęcia ma tylko Miłosz, ale od września będzie miał i Olek. Teraz pięknie czeka na brata na korytarzu, gdzie maluje, czytaj z mamą książki i wycina różne kształty z ulotek:) wiosną będziemy pewnie czekać na Miłosza na placu zabaw, bo i Kubuś będzie z nami.
W sumie przez te ich calotygodniowe zajęcia, jesteśmy z mężem jak para taksówkarzy:) ale skoro chłopcom sprawiają one przyjemność, to czemu nie:)


A tu dzisiejszy nasz wspólny czasowy umilacz:gorąca czekolada przed zajęciami i chyba jej najwierniejsi fani;)
Mąż mi tu podchrapuje;) chyba wezmę się za książkę bo snu Widuchowa ani słuchy mojej chęci spania:(

wtorek, 28 lutego 2017

5 tygodni do mety?

Teoretycznie pozostało mi do terminu 5 tygodni. Mam jednak ogromne marzenie, jeśli oczywiście wszystko z moim Królewiczem jest ok, aby wyszedł za 2 tygodnie. Ależ zrobiłby mamie przyjemność. I braciom również:)
Wczoraj uzupełniłam braki na porodówkę, także torbę można pakować i dziś chyba już to zrobię. Nie z powodu niedoczekania, ale żebym po prostu zdążyła, a nie na biegu ze skurczami pakowała co wejdzie;)
Ubranka poprane, wyprasowane. Dziś wraca do nas łóżeczko, materacyk zamówiony, więc naprawdę jesteśmy już przygotowani. Przynajmniej gadżetowo. Jeśli chodzi o psychikę i nastawienie chyba już też.

Trzecia ciąża tak bardzo różni się od tej pierwszej i drugiej. Każda inna, każda wyjątkowa. Jednak doznania/ odczucia euforia jest zupełnie inna. Przy trzeciej już tak się nie myśli o ciąży, o porodzie. Człowiek wie, czego się spodziewać, co będzie potem. Jak to jest z niemowlakiem, jak go obsługiwać. Ten ostatni czas oczekiwania jest zupełnie inny, pewniejszy. Czuje się wewnętrzny spokój. Doświadczenie jednak dużo pomaga:)

Zaryzykuje stwierdzenie, że Kubuś powoli się uspokaja. Mój brzuch już tak nie tańczy, a żebra nie są już tak obijane. Może zbiera siły na wyjście, a może po prostu pozwala odpocząć mamie, co by miała siłę Go urodzić:)?
Moja waga nadal stoi!!!:):):) oł jeeee...:) nadal 67 kg i niech tak zostanie, plissss!:)
Chociaż jeśli nie skończę z pączkami, to może być ciężko. Od tłustego czwartku nie mogę się pozbierać i przestać;)

I jeszcze fota pamiątkowa z 35 tygodnia ciąży:)




poniedziałek, 27 lutego 2017

3 lata Olusia

Dziś dokładnie mija trzy lata, od kiedy na świat zawitał nasz kochany Oluś. Chłopczyk niesamowicie pogodny, wesoły, spontaniczny, radosny, charakterny, pieszczoszek, który dopełnił naszą wtedy trójkę.
Dziś mój Zuch kończy trzeci rok swojego życia. Tak szybko to wszystko upłynęło, tak szybko z tego niemowlaczka zrobił się Mały Kawaler. Urodziny ma dzisiaj, ale my w domowych "czterech ścianach" świętowaliśmy we czwórkę wczoraj. Kiedy całą trójką wczoraj śpiewaliśmy Mu "100 lat" był bardzo wzruszony. Ledwo powstrzymywał napływ łez. Mimo swojego małego wieku, ciągle nas zaskakuje!
Był przeszczęśliwy, kiedy Miłosz wręczał Mu puzzle i kubek z Jego ulubionym strażakiem Samem:)
Wieczorem zabraliśmy Go na pizzę do tratori, którą tak bardzo lubi:) 
Oby rozwijał się tak pięknie nadal i aby zawsze dopisywało Mu zdrowie i ta spontaniczność, którą otacza nasz dom:)

piątek, 24 lutego 2017

ucieczka..


Zapach domowego obiadu, tych pysznych i jakże "zdrowych" tradycyjnych potraw i dobrodziejstw kuchni Polskiej. Do tego tradycyjna polska sielanka wiejska- rodzina i ich losy uplecione w genialna i lekką powieść. Czytając mam wrażenie, że są wakacje, mimo, iż za oknem szaro i wietrznie.
Tonę w zabawnych scenach i życiu Franki, bohaterki mojej ukochanej pisarki.
Tego właśnie teraz potrzebuję, tego szukam i tego mi trzeba.

Korzystam z ostatnich chwil, kiedy mam naprawdę błogi spokój na czytanie, na oddech... chociaż Mały Człowiek ciągle daje mi o sobie znać.
Ma ulubione miejsce do kopania mamusi i mimo nieustannych próśb, ciągle celnie trafia w ten ukochany boczek:)


wtorek, 21 lutego 2017

34 tydzień trzeciej ciąży

Już coraz bliżej. Jak dla mnie Kuba może zbierać się za 3 tygodnie. Oczywiście, że nie jestem jeszcze gotowa ze wszystkim, ale tego buszowania po brzuchu, zmęczenia i chęci przytulenia maluszka nie można powstrzymać;)  Kuba też chyba chce już wyjść. Najbardziej, kiedy słyszy jak Miłosz z Olkiem biegają i wygłupiają się w pełnym rozbawieniu i ogromnym śmiechu (tak robią taki wesoły hałas, który przyczynia się do naszego poczucia szczęścia naszych pociech). Od piątku mam wrażenie, że gdyby Kuba mógł to biegałby tylko za nimi:) Nie pytajcie o żebra i inne narządy matczyne, bo jednym słowem ujmując- boli:(

Wreszcie wiem, że to 34 tydzień i tego się trzymamy. Kiedy po czwartkowej wizycie lekarka poprosiła Kubę, aby wytrzymał min. 3 tygodnie, to nagle zdałam sobie sprawę, że 6 tygodni do terminu, to jeszcze sporo czasu, ale 3 tygodnie i gotowość na wszystko...to zmienia postać rzeczy.
Ale przydało się, bo przynajmniej ogarnęłam się z ciuszkami, które okazało się, że są wszystkie po chłopcach:) Kilka brakujących Kuba pożyczy od kuzynów:) I zabrałam Miłosza na małe zakupy dla Kuby, po logopedzie. Ileż miał przyjemności najstarszy brat w kupowaniu gadżetów. Miłoszek zapakował do koszyka bidon (nie byle jaki, porządny 500 ml z rurką w żabki:)), smoka i masę pieluszek, kremów itp. Selekcja zrobiona przed kasa przez matkę mniej mu odpowiadała, ale bez żadnego problemu wysłuchał, kiedy będziemy kupować bratu te, które On wybrał, jak będzie na to pora:)
Oluś natomiast wczoraj tak poważnie, z pełnym zainteresowaniem zapytał podczas kolacji, kiedy Kuba opuści brzuszek?:) Po raz pierwszy tak poważnie się tym zainteresował, co bardzo mnie ucieszyło. Już wiedzą obaj, że Kuba niedługo zawita do naszego domu i że bardzo ich kocha i chce ich poznać. Już obdzielili tez z Miłoszem między sobą, który będzie podawał pieluszkę, a który chusteczki:) Słodziaki dwa małe:) Od jakiegoś czasu puszczają Kubie melodyjkę z księżycowej pozytywki, co by sobie posłuchał. Oczywiście zaraz kończy się to harcami w brzuchu małego braciszka.
Najbardziej lubię, kiedy pytają w ciągu dnia: "mamo, a jak tam Kubiks?", "Mamo, a jak się Kuba czuje?", " Mamo, a co tam u Kubiksa?":) Do tego chcą bardzo dużo Go przytulać, to całować:) uwielbiam to:) Prawdziwi bracia:) Lepsza jadka zacznie się pewnie, kiedy Kubus będzie raczkował i "bawił się" z braćmi;)

Moja ciąża nadal przebiega dobrze, Kubuś zdrowy, szczęśliwy mały brykacz brzuszkowy. Brzuch mam mega wielki i skórę napiętą, ale kupiłam 2 tygodnie temu balsam na rozstępy dla kobiet w ciąży Palmersa i działa cuda! Rozstępy nawet te, które były zniknęły:)!!! tak więc są szanse na bikini dla matki;) Uwielbiam nadal w ciąży zdrowe soki warzywne, owsianki, duuużo owoców i zdrowych posiłków. Brzmi dobrze, bo waga też stanęła:) Obecny bilans wagowy nadal 67 kg- Super:)
Ale chce mi się już moich poprzednich ubrań! Ostatnio sprawdziłam jak tam moje jeansy i z duma stwierdzam, że gładko weszły na pupkę:) Oczywiście nie zapięłam, ale mając piłeczkę z przodu chyba nikt by tego nie zrobił;)
Tak więc grzecznie czekamy i powoli szykujemy już walizkę (tak na wszelki wypadek;)).



środa, 15 lutego 2017

wicie gniazda vol.3

Nowy dzień, nowe zadania na dziś. Co prawda smog w Krakowie ogromny, ale wietrzę dom, po tych naszych chorowaniach. Firanki się moczą, tzn. tylko te z góry. Dolne dopiero po jutrze. Tak ruszył proces wicia gniazda. Tzn. on już dawno był zaplanowany i upragniony, ale dziś plan został wcielony w zadanie, gdyż chłopcy wreszcie poszli do przedszkola. Tak więc z głośników wydobywa się piękny głos nieziemskiej Adele, ja popijam sok z marchewki i buraczka, kończąc dojadać parówki! Tak wiem, zestaw zaskakujący;) 

Po wczorajszych walentynkach nie zostało ani jedno tofifi, nad czym Olek ubolewał najbardziej. Wczoraj nie było limitów na słodkości dla nikogo, nawet dla mamy:) Podobało mi się jak Olcik prosił o kolejną czekoladkę " mamo, mogę jeszcze walentynkę?":):) słodziak mój kochany:)
Oboje podzieliliśmy "sprawiedliwie" oczywiście część Miłoszowych "walentynek", który słodyczy po prostu nie lubi. A u nas staramy sie nie marnować jedzenia:)

Rano zawożąc Olka do przedszkola wpadłam w drodze powrotnej do firmy. Ależ miło było wypić malutką kawkę i chwile porozmawiać z mamą. Oj tęskni mi się czasem za pracą, ale wiem, że teraz muszę dużo odpoczywać i zbierać siły na poród i dzisiejszy dzień. Miłoszek idzie po południu na zajęcia do NCK, więc po 14:30 znowu jestem taksówkarzem własnych dzieci. Jutro kolej na Olkowe zajęcia. I tak w kółko. Ale kiedy widzę ich radość i zaangażowanie, to wiem, że to ma ogromny sens:)

No cóż sok się skończył, więc biorę się za odkurzacz i biegnę do sypialni ODPOCZĄĆ:):):)

PS. Tak wyglądało moje wczorajsze carpaccio:) Pyszne, syte i taniutkie jak barszcz:)