Moja lista blogów

piątek, 31 marca 2017

marzec 2017 w telefonie

Motyl zrobiony przez Miłosza w przedszkolu na zajęciach plastycznych.
Nasze ogrodzenie nareszcie skończone!!!:)
Pierwsze wyjście chłopców na ogród, bo pogoda na to pozwalała. Słuchając w domu tych śmiechów i radości, nie mogłam oprzeć sie pokusie uwiecznienia chwili.
Ja w 39 tygodniu mojej trzeciej ciąży. No nie wierzę, że nadal jestem w dwupaku!!! A miał ten mój synek tak wcześniej się rodzić.
Ostatni trening piłkarski Olka- przynajmniej na razie. Stwierdził kilka dni wcześniej, że On nie chce już chodzić, bo go to nie interesuje (w przeciwieństwie do brata). Dlatego nic na siłę, chociaż troszkę szkoda.
Przedstawienie u Miłosza w przedszkolu z okazji pierwszego dnia wiosny. Mój artysta był jeżem:)
Przełamujemy własne lęki, czyli pierwsza przygoda chłopców na ściance wspinaczkowej. Byli zachwyceni, więc mam nadzieję, że na jednym razie nie zakończymy:)
Niedzielne inspiracje popołudniowe na brak pogody, czyli prace manualne:) Chłopcy sami wycinali i kleili i wymyślali. Mama tylko podrzucała czasem jakis pomysł;) Słoń i kurczak jest Miłosza, a żaba i drzewo Olka:) makieta- wykonanie matki, a jak;)

Klocki lego, to z pewnością hit ostatnich miesięcy. Kochają zarówno lego city jak i duplo. Przepadli na amen;)

Ostatnie dni miesiąca, czyli wiosna na całego. A jak wiosna i słońce i ciepło, to są i podwieczorki na polu:) Chłopcy już zapowiedzieli, że na weekend chcą grilla:)
Najpiękniejszy koniec miesiąca:)




wtorek, 28 marca 2017

na budowie

Pogoda dziś cudowna.Kuba nadal w brzuchu, a my korzystamy z pięknej wiosny:) Chłopcy dziś zdecydowanie budowlancami zostali. Była próba gry e piłkę z mamą(a mamą chętnie grała),Ale przegrałam z chęcią zabawy ziemią, błotem i wozemiem tego wszystkiego po ogrodzie;)
Więc ja spaceruje po ogródku, aby Kubę zmobilizować, a moi budowniczy pracują...
Jak ja czekałam na tą pogodę i na te ich ogrodowe zabawy:)







środa, 22 marca 2017

2 tygodnie

Tyle czasu mam jeszcze do porodu i widzę,że poród będzie w terminie. Już przywyklam do tej myśli. Mój syn jest uparty, typowy baran. Zachowanie ma ustnie po tacie;) wesoło będzie, a on jeszcze w brzuchu;)  Co do mojego stanu, to młody strasznie naciska na macice, jest już ciezki. Mój mały olbrzym;) jedzenie to dla mnie problem, bo mały zajmuje strasznie dużo miejsca. Przytulanki już 16 kg, obecną wagą to 69 kg. Do porodu jeszcze dorodne pewnie;)
Teraz dużo spie ciągu dnia. Jestem potwornie zmęczona, a do tego zgaga jest ogromna. Ale już 2 tygodnie i Kruszek będzie z nami:)

piątek, 17 marca 2017

pierwsze koty za płoty


W pierwszej kolejności, chciałam bardzo podziękować za wsparcie pod ostatnim postem, w szeroko rozumianym przeze mnie stanie w jakim się znajduję. Razem z moim mężem przywracacie mnie na właściwy tor. Dziękuję.

Dzielnego mam tego syna mojego najstarszego jak zucha!!! Wczoraj był na pierwszym naprawianiu  ząbka, ponieważ zrobiła się mała dziurka. Bez znieczulenia pięknie dał sobie borować ząbka. I do tego taki był zadowolony i z siebie dumny, a ja z Niego:) uprzedziła nas pani stomatolog, że ząbki niedługo będą wypadały! I tu szok, bo dotarło do mnie, że Miłoszkowi będą wypadały a Kubie pewnie wychodziły!:) wesoło będzie;) Mąż jak mu o tym powiedziałam, to wziął Miłosza jeszcze sobie poprzytulać, żeby jak to ujął: "choć synku do taty na przytulasa, puki jeszcze masz na to ochotę, bo kiedy zaraz dorośniesz, to kto inny pewnie będzie cię przytulał".:) I kiedy to wszystko tak uciekło?! Czas pędzi, a dla nas jest nadal naszym maluszkiem;).

Oluś z dnia na dzień zaskakuje nas swoimi spostrzeżeniami i obserwacją. Tak skończył 3 lata i jakby przeszedł przez jakąś bramę świadomości, bo nawet ten nasz Malutki robi się nie tylko mądrym, ale i dojrzałym synkiem:( A jeszcze przecież parę chwil temu (jak dla mnie wczoraj) obaj się rodzili, a tu niedługo rodził będzie się Kuba, a o będą naprawdę Jego starsi bracia.

Wczoraj wieczorem (przy nieocenionym wsparciu męża) dogadałam się z Kubą, że cierpliwie poczekam jeszcze na Niego (te kilka dni, potem zobaczę jakaż będzie moja psychika;)). Zapewniłam tego orzeszka mojego, że bardzo go kochamy i po prostu nie możemy sie doczekać, aby Go poznać:) Chyba też wziął sobie do serca te swoje wygibasy w moim brzuchu, bo dziś był tak delikatny w swoich kopniakach, że miałam wrażenie jakby się bardziej tulił od środka do mnie :) No tyle chociaż, że mniej obolała dziś jestem:)

I zaczynam intensywnie myśleć o drugim dniu świąt, bo planujemy wtedy zrobić chłopcom wspólne urodziny dla rodziny:) Zajmę tym myśli przynajmniej, to łatwiej dojadę do terminu. W końcu jeszcze 2 tygodnie i 3 dni...ehhhh.....

czwartek, 16 marca 2017

"załamanie" matki, czyli 37 tydzien w toku

Ależ mi się chce płakać. Najchętniej bym się poryczała jak bóbr, ale siedzę w aucie  po wizycie u lekarza, a zaraz po Miłosza muszę iść do przedszkola i do stomatologa go zabrać. Ale chyba poplacze się w domu, tak ulżyć mi;(
No Kuba mój uparciucj mały pchali się na ten świat już 34 tygodniu, a teraz jak można to sobie z matki żarty stroi. Skurcze mam przepowiadajace od kilku dni, a porodu ni Widuchowa ni słuchy! Dziś jeszcze lekarka pogrzebala moje nadzieję, bo kolezka jeszcze daleko w tyle i porodu raczej z tego nie będzie. Zero objawów, zero nadziei. A matka już ledwo zupie, ciężko, puchnie jak bańka mydlana i 16 kg do przodu już jest a woda robi swoje.
Tak się nastawilam na wcześniejszą opcję porodu, a tu taki kubeł zimnej wody!:(  i do tego to poczucie nie kobiecości:( no załamuje mnie ten mój mały facecik:(
Ale to chłop, to czego się po nim spodziewać? Nadziei narobi, a potem cisza...

sobota, 11 marca 2017

żartowniś

Byłam przekonana, że tej nocy wszystko się rozwiąże. Najpierw skurcze co 10 minut, potem pozostałe objawy i już myślałam, że jeszcze parę chwil i zawitamy na porodowce. A mój syn poszedł chyba spać, bo chyba mu się znudziło wychodzenie. Tak sobie gra ze mbacw gumki mój najmniejszy:(
Jak rano zapytałam męża, czemu to nasze dziecię nie wychodzi, to się zasmial i powiedział:"Moniuszki, przecież nasza rodzina to same uparciuchy i Ty i Ja i chłopcy, więc jakże On mógłby być inny?" No trudno nie przyznać Mu racji. Wysłuchał się przez 9miesięcy, to teraz pokazuje, że pasuje do nas jak ulał;). Tak więc muszę czekać....
Dzisiaj natomiast chłopcy byli przecudowni. Tak pięknie się bawili razem caly dzien. Do 11:00 bawili się w pizamach. A co tam, weekend mamy:) kiedy pilismy z mężem poranną kawę wsluchani byliśmy tylko w okrzyki radości i śmiech naszych synów, którzy sprawnie przedstawiali nasz,salon:)

Od południa obaj buszowali po ogrodzie:) największa frajda- kopanie w glinie, wozenie tego taczkami po całej działce. Do domu wrócili dopiero po 17:00! Dzięki temu tyle rzeczy zrobiłam w domu, że aż byłam zaskoczona:) A patrzenie na te radosne i umorusane buzie i okrzyki radości dobiegajace do domu przez cały dzień, to była najmilsza muzyka dla moich uszu:)


Teraz śpią obaj jak zaczarowani:) to może i ja się wyspie, skoro Kuba jeszcze zostaje w brzuchu:)

piątek, 10 marca 2017

Polecane, odkrywane

Dzisiaj chciałam Wam opisać kilka produktów kosmetycznych, które odkryłam całkiem niedawno, a które bardzo dobrze sprawiły się w sowim działaniu u mnie.
To krem do twarzy polskiej marki Miya, kremy do rąk krakowskiej firmy anida oraz odżywka do rzęs i brwi.

Odżywka do rzęs firmy Oriflame. Kupiłam ją w zestawie z tuszem i kremem na jakiejś promocji katalogowej. Tusz i krem bez rewelacji, ale odżywka jest wspaniała. Bardzo fajnie odżywia moje rzęsy (miałam z nimi nieco problemu przez codzienne stosowanie tuszu do rzęs), doskonale je "układa", uwydatnia, podkręca, że po nałożeniu rano tuszu wyglądają bardzo efektownie.
Dodatkowo zauważyłam poprawę kondycji nie tylko rzęs, ale i brwi. Ja stosuję ją 2-3 razy w tygodniu na noc. Myślę, że zawita u mnie na stałe.

Krem do twarzy Polskiej firmy Miya poleciła mi sama Kasia Tusk;) Na swoim blogu Kasia pisała o tym kremie i bardzo mnie zaciekawił ze względu na dobór składników oraz właściwości. Firma puki co ma tylko te kremy w ofercie, ale jestem bardzo ciekawa produktów do pozostałej pielęgnacji (jeśli takowe są oczywiście planowane). Po szczegółowe informacje odsyłam na bloga Kasi. LINK KLIK
Ja akurat wybrałam ten, ponieważ najbardziej spełniał moje oczekiwania co do działania kremu.

 Krem do rąk firmy Anida, to również produkt w 100% wyprodukowany w Polsce (i w dodatku z Krakowa:)). Kupiony za kilka złotych w aptece. Akurat potrzebowałam kremu do rąk, bo moje dłonie po zimie zawsze wyglądają i są bardzo wysuszone i tak naprawdę nic im nie pomagało. Ani olejki, ani "lepsze- znaczy droższe" kremy. Więc z rozpędu wzięłam, a co tam. Różnica widoczna od razu! Aż byłam w szoku i nadal jestem, jak ten  krem do rąk pięknie odżywia i nawilża moja skórę rąk i paznokci. Jest kilka rodzajów, zapachów i form działania, ale mnie akurat przypadł ten. Ten zakup to był najlepszy strzał w dziesiątkę:)!
Ostatnio sporo przeglądam blogów kosmetycznych, które swoje wpisy poświęcają mniej chemicznym kosmetykom oraz Polskim producentom. Aż jestem zaskoczona taką ilością firm wywodzących się z Polski, które stawiają JAKOŚĆ produktu!!! Ostatnio znalazłam kilka postów o firmie Mincer, która urzekła mnie swoją ofertą na krem pod oczy, ale ten zakup musi poczekać do następnego miesiąca:)

Cały wpis nie jest sponsorowany. Jest to moje odczucie i produkty, które kupiłam sama i chciałam się z Wami tym podzielić.

środa, 8 marca 2017

36 tydzien trzeciej ciaży

Paczek z lukrem. Po tym zaraz troszkę wędzonego pstrąga, a wszystko przełamane soczystą pomarańczą. Tak to moje dzisiejsze drugie śniadanie i bardzo, ale to bardzo mi to połaczenie smakuje;) 
Nadal jestem w dwupaku, chociaż mam nadzieję, że zaraz ten stan ulegnie zmianie, bo Kuba ma tak mało miejsca, że mam wrażenie, że zaraz wyjdzie mi pępkiem, co jest niezmiernie bolesne.
Dziś w nocy z cichą nadzieją czekałam aż pojawi się zielone światło do wyjazdu na porodówkę, ale jedyne co nas czekało to krtań Olka. Biedny przyszedł w nocy i z trudem oddychał. Pomogły inhalacje. Dziś pediatra nałożył na nas trzy dniowy "areszt domowy". Teraz jeszcze pojawiła się gorączka, więc chorobo znowu witaj:(

Nie dajemy się jej jednak i o dziwo, jak przystało na chorego Aleksander grzecznie odpoczywa w łóżku! To znak, że naprawdę jest chory. Leżymy sobie więc razem, skoro nawet słonko postanowiło dzis nie wstawać.
Waga się ruszyła w tym tygodniu o cały kilogram, więc stan obecny 68 kg. Matka puchnie już wodą, co mnie strasznie wkurza, bo zaraz będę wyglądać jak księżyc w pełni. Ale jeszcze może 1-2 tygodnie i Kubiks będzie z nami:)

Pamiątkowa fota matki z 36 tygodnia będzie dziś taka:


wtorek, 7 marca 2017

typowa kobieta

Wczoraj poszłam dokupić brakujące ramki do powieszenia w naszej sypialni. W końcu najwyższa pora je zawiesić. Po drodze jednak stwierdziłam, że te 6 co już mamy, to i tak wystarczy, więc dokupię tylko kilka brakujących rzeczy i jadę po Olka. I tu przechodząc przez galerię zboczyłam z trasy;)
Tak więc wczoraj poszłam po ramki, a wyszłam z butami:) Mój mąż tylko się zaśmiał i wzdychnął, ale butów na wiosnę nie mam rzecz jasna, a tu taka promocja na dzień kobieta:)No okazji, przecież nie można marnować pod warunkiem, że owe rzeczy są potrzebne;)
Tak więc cieszę się z moich dwóch nowych par butów :)

Wieczorem Miłosz po powrocie z treningu, wpadła szczęśliwy do domu jak torpeda i od razu przybiegł do nas na górę, aby przekazać nam (mnie i Olkowi) najwspanialszą nowinę: Został kapitanem drużyny na kilka dni!!!! Oto i dowód:
Jakiż jest z siebie dumny i szczęśliwy i my z mężem również cieszymy się Jego radością i jesteśmy dumni!! I taka euforia, radość zawsze nas motywują, że to całe poświęcenie robienia za taksówkarzy jest ważne! Daje radość i spełnienie. Patrząc wczoraj na Miłosza tak szczęśliwego i dumnego z siebie, poczułam się chyba najdumniejszą matką w danej chwili:) Oluś też pięknie pogratulował bratu i cieszył się razem z nim! Super, że potrafią się wzajemnie wspierać i doceniać:) Im starsi są obaj tym bardziej :).

Natomiast w niedziele podczas spaceru, Olus zebrał szyszki, które wiatr stracił z sosny sąsiada. Jedna dla Siebie druga dla Miłosza. Pod domem nazbierał jeszcze 4 kamyczki i na naszych schodach ułożył z nich domek, a w tym domku umieścił kamyki. Każdy kamyk odpowiadał osobie z naszej rodziny. Mój kamyk był największy!!! Ale dlatego, że w brzuszku (tego kamyka) był jeszcze Kubuś!!! :):):)

On tak bardzo mówi teraz o rodzinie, o tym co nas czeka. Przy wspólnych posiłkach zawsze liczy stan ludzi przy sole i zawsze pamięta o Kubie. Jeszcze nigdy Go nie pominął:) Już nie mogą się doczekać. Ja też:) Ale jeszcze chwilka i moi trzej malutcy będą w komplecie:)

I chyba jednak zrobię sobie grzywkę. Ten temat powraca w mojej głowie jak bumerang i żyć mi nie daje. Jeszcze nie wiem czy na prosto, czy na skos, ale grzywka będzie. Puki co w poniedziałek (jak dotrwam) idę się porozpieszczać na pedicure!

niedziela, 5 marca 2017

nareszcie wiosna!

To chyba najlepszy weekend tej zimy;) nie wiem, czy już ostatni w tym składzie czy nie, ale również przyjemny i całkiem rodzinny. I ta wiosna, która czuję każda komórką:)
W niedzielę Miłosza pojechał na mecz z tatą, a Olciu został ze mną.
Nasz weekend w foto skrócie:)




piątek, 3 marca 2017

czy to już?

Wiosna w powietrzu, jak nic. Nareszcie czyste powietrze, wiec od dwóch dni jak szalona wietrzę dom po całej zimie. Wczoraj nawet wytachałam pościel na balkon. Jakże przyjemnie się spało!!! Nie grzejemy już w ogóle w domu. Jest tak przyjemnie i rześko, kiedy wracamy z przedszkola po tym moim wietrzeniu domu.

Wczoraj byłam na wizycie kontrolnej. Kuba zbiera się na świat jak nic! Obie z moja lekarka zastanawiamy się, czy to już ostatni tydzień, czy nasz orzeszek grzecznie poczeka! Obie wolimy żeby poczekał jeszcze przynajmniej 5-7 dni, chociaż mam być w gotowości. Mąż dostał przykaz od Pani ginekolog gnania pędem do szpitala jak coś się zacznie, żeby nie musiał odbierać porodu syna w aucie;) Chociaż ja się śmieję, że pewnie teraz mu spieszno, a za kilka dni Kubuś pójdzie sobie spać i obudzi się dopiero w 40 tym tygodniu;) Więc czekamy. Chociaż wszyscy w domu juz chcemy, żeby był z Nami:)
Jeden z plusów, że Kubus ma tam w brzuszku ciasno, jest to, że nie mam miejsca na większą ilość jedzenia. Tak naprawdę nie bardzo nawet czuję się głodna. Najlepiej przyjmuje posiłki płynne, wiec raczymy się soczkami, smoothie więcej itp.
Ten malec kocha soki z buraka:) Ma to po mamie:)
Nasza dzisiejsza porcyjka;)

Moja waga nadal stoi, ale matka puchnie już wodą jak nic. Udka robią się już pięknie "na rosołek";)
Wczoraj przyszły materacyki i zaraz będą się wietrzyć na balkonie w tym marcowym słoneczku.
Ja dzisiaj szaleję ze szmatka w ręce. Wyspałam się, więc siły też są:) Nie myślałam, że to powiem, ale leżenie od kilku dni bardzo mnie męczy. Ha ha ha, a ja myślałam, że po tych trzech latach z dwójka dzieci, gdzie marzyłam o małym lenistwie, nikt mnie z łóżka nie wygoni. A tu proszę, sama już się wyganiam;)

A i jeszcze jedna miła wiadomość. Nasi znajomi wczoraj też nas poinformowali, że z ich planów rodziny 2+2 nici i będzie ich więcej:) Pięknie:) Ostatnio w ogóle zaobserwowałam, że takich trójeczek jest znacznie więcej.  Gdzie się nie obrócę, to są rodziny z 3, a nawet 4 dzieci:) A może to normalne, tylko ja po prostu zaczęłam na to zwracać uwagę?


czwartek, 2 marca 2017

bezsennosc w ...

Jest czwarta rano, a ja nie mogę spać od ponad dwóch godzin!:( jeszcze wczoraj cieszyłam się że to Kubuś się wycisza, a teraz mam wrażenie, że nadrabia te ostatnie  2 dni i zaraz wyjdzie brzuchem:(
Jak tak dalej pójdzie, to zaraz wezmę się za sprzątanie;)
No nic, widocznie tak musi być. 

Byłam dziś z chłopcami na w NCK na zajęciach Miłosza. Uwielbiam to miejsce i dzieci do też, co bardzo mnie cieszy. Fajne zajęcia i to w normalnej cenie. I z kartą dużej rodziny(bo  takową zaraz będziemy) będzie jeszcze taniej:)
Na razie zajęcia ma tylko Miłosz, ale od września będzie miał i Olek. Teraz pięknie czeka na brata na korytarzu, gdzie maluje, czytaj z mamą książki i wycina różne kształty z ulotek:) wiosną będziemy pewnie czekać na Miłosza na placu zabaw, bo i Kubuś będzie z nami.
W sumie przez te ich calotygodniowe zajęcia, jesteśmy z mężem jak para taksówkarzy:) ale skoro chłopcom sprawiają one przyjemność, to czemu nie:)


A tu dzisiejszy nasz wspólny czasowy umilacz:gorąca czekolada przed zajęciami i chyba jej najwierniejsi fani;)
Mąż mi tu podchrapuje;) chyba wezmę się za książkę bo snu Widuchowa ani słuchy mojej chęci spania:(