Moja lista blogów

piątek, 17 marca 2017

pierwsze koty za płoty


W pierwszej kolejności, chciałam bardzo podziękować za wsparcie pod ostatnim postem, w szeroko rozumianym przeze mnie stanie w jakim się znajduję. Razem z moim mężem przywracacie mnie na właściwy tor. Dziękuję.

Dzielnego mam tego syna mojego najstarszego jak zucha!!! Wczoraj był na pierwszym naprawianiu  ząbka, ponieważ zrobiła się mała dziurka. Bez znieczulenia pięknie dał sobie borować ząbka. I do tego taki był zadowolony i z siebie dumny, a ja z Niego:) uprzedziła nas pani stomatolog, że ząbki niedługo będą wypadały! I tu szok, bo dotarło do mnie, że Miłoszkowi będą wypadały a Kubie pewnie wychodziły!:) wesoło będzie;) Mąż jak mu o tym powiedziałam, to wziął Miłosza jeszcze sobie poprzytulać, żeby jak to ujął: "choć synku do taty na przytulasa, puki jeszcze masz na to ochotę, bo kiedy zaraz dorośniesz, to kto inny pewnie będzie cię przytulał".:) I kiedy to wszystko tak uciekło?! Czas pędzi, a dla nas jest nadal naszym maluszkiem;).

Oluś z dnia na dzień zaskakuje nas swoimi spostrzeżeniami i obserwacją. Tak skończył 3 lata i jakby przeszedł przez jakąś bramę świadomości, bo nawet ten nasz Malutki robi się nie tylko mądrym, ale i dojrzałym synkiem:( A jeszcze przecież parę chwil temu (jak dla mnie wczoraj) obaj się rodzili, a tu niedługo rodził będzie się Kuba, a o będą naprawdę Jego starsi bracia.

Wczoraj wieczorem (przy nieocenionym wsparciu męża) dogadałam się z Kubą, że cierpliwie poczekam jeszcze na Niego (te kilka dni, potem zobaczę jakaż będzie moja psychika;)). Zapewniłam tego orzeszka mojego, że bardzo go kochamy i po prostu nie możemy sie doczekać, aby Go poznać:) Chyba też wziął sobie do serca te swoje wygibasy w moim brzuchu, bo dziś był tak delikatny w swoich kopniakach, że miałam wrażenie jakby się bardziej tulił od środka do mnie :) No tyle chociaż, że mniej obolała dziś jestem:)

I zaczynam intensywnie myśleć o drugim dniu świąt, bo planujemy wtedy zrobić chłopcom wspólne urodziny dla rodziny:) Zajmę tym myśli przynajmniej, to łatwiej dojadę do terminu. W końcu jeszcze 2 tygodnie i 3 dni...ehhhh.....

2 komentarze:

  1. :DDD Maksiuniek mi się urodził w wielką sobotę....oj jaka ja byłam wtedy głodna....wszyscy się zajadali w niedzielę pysznościami, a ja na głodzie w szpitalu :DDDD trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śwetne! Gratuluję wykonania :-) To idealnie trafia w mój gust.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)