Moja lista blogów

czwartek, 16 marca 2017

"załamanie" matki, czyli 37 tydzien w toku

Ależ mi się chce płakać. Najchętniej bym się poryczała jak bóbr, ale siedzę w aucie  po wizycie u lekarza, a zaraz po Miłosza muszę iść do przedszkola i do stomatologa go zabrać. Ale chyba poplacze się w domu, tak ulżyć mi;(
No Kuba mój uparciucj mały pchali się na ten świat już 34 tygodniu, a teraz jak można to sobie z matki żarty stroi. Skurcze mam przepowiadajace od kilku dni, a porodu ni Widuchowa ni słuchy! Dziś jeszcze lekarka pogrzebala moje nadzieję, bo kolezka jeszcze daleko w tyle i porodu raczej z tego nie będzie. Zero objawów, zero nadziei. A matka już ledwo zupie, ciężko, puchnie jak bańka mydlana i 16 kg do przodu już jest a woda robi swoje.
Tak się nastawilam na wcześniejszą opcję porodu, a tu taki kubeł zimnej wody!:(  i do tego to poczucie nie kobiecości:( no załamuje mnie ten mój mały facecik:(
Ale to chłop, to czego się po nim spodziewać? Nadziei narobi, a potem cisza...

9 komentarzy:

  1. Choć może teraz tego nie widzisz, to jak na Kobietę tuż przed wyglądasz super...!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miłe słowo,choć jak sama widzisz nie odbieram tego w ten sposób, ale potrzebne mi też takie czułe slowka

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymaj się ciepło i postaraj się myśleć pozytywnie. A jak masz chęć płakać to płacz nie zaszkodzi a na pewno ulży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poplakalam na męskim ramieniu i jeszcze ochrzan dostałam, że się niepotrzebne nakrecam, ale troszkę pomogło.chociaż nie wiem jak ja do tego 6kwietnia dojadę:/

      Usuń
    2. P.S Ciągle myślę pozytywnie, że może jednak się wcześniej zdecyduje ten mój syn wyjść;)

      Usuń
  4. Wyglądasz bosko jak na 37 t.c. i na 16 kg (chyba ziemniaków w piwnicy)... :D spokojnie czasem sytuacja potrafi się zmienić w kilka godzin więc kto wie... trzymam kciuki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu, ale akurat nie mam ani ziemniaków, ani piwnicy;) dziękuję za ciepłe słowo, bo bardzo mi tego teraz potrzeba-jejku jakaż próżność przemawia przeze mnie:(

      Usuń
  5. :))) jeszcze troszkę! mi pomogło sprzątanie i długi spacer razem ze schodami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Kuba to na schody jest uodporniony. Bo codzienne trylion chyba razy muszę po nich w domu wyjść;) nawet piłkę próbowałam do pilatesu i nic...

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)