Moja lista blogów

wtorek, 20 czerwca 2017

oburzenie

Przeczytałam dziś na jednym z blogów pewnie wpis, który wzburzył mnie niemiłosiernie. Może nawet nie tyle wpis, co opinie innych pod postem. Otóż autorka bloga opisuje sytuację z hipermarketu, gdzie jest świadkiem jak dziecko krzyczy, wymusza coś od rodzica, na co rodzic pozostaje nie wzruszony. Dziecko w przejawie niezadowolenia zaczyna bić i wyzywać rodzica w sposób bardzo wulgarny i obraźliwy. Rodzic nie karci dziecka, lecz stara się spokojnie go przytulić. Wzburza to autorkę owego posta, gdyż dziecko nadal bije swojego rodzica z coraz większą agresją i "nienawiścią". Pod opisałą sytuacją, oczywiście sama ocenia rodziców oraz dziecko nazywając je "szczylem", radzi jak to ona nie pozwala swoim dzieciom na takie zachowanie i daje mnóstwo rad, jak to ona sobie świetnie radzi i jako jej dzieci sa grzeczne.
O krew się we mnie gotuje, kiedy słyszę takie głupoty i pozostałe opinie jakże to patologiczni rodzice są owego dziecka. Nigdy nie byłam za ocenianiem innych rodziców. Całe szczęście na fb pod tym postem ukazały się też opinie rodziców nieco bardziej tolerancyjnych oraz rzucające światło na efekty takich zachowań. Wielu mówi tam o autyzmie, zespole aspargera czy o zaburzeniach sensorycznych i innych zaburzeniach.
Powiem wam tak, mój syn choruje na zespół zaburzeń sensorycznych, ma nadwrażliwość dotykową czucia głębokiego. Zdiagnozowano to u Niego dopiero 2 miesiące temu. Idąc do psychologa nigdy nie spodziewaliśmy się z mężem, że diagnoza wskaże coś takiego. A jednak. To trudna przypadłość, chociaż możliwa do oswojenia. Czytając tamtego posta doskonale widziałam zachowanie mojego dziecka. Tak to jest normalne przy tego typu zaburzeniach, że dziecko jest bardzo agresywne względem rodzica lub innych bliskich mu osób, które kocha. W chwili "ataku" dziecko nie ma świadomości co robi, to jest poza nim. Wiele razy byłam uderzana i bita przez własne dziecko. Wiele razy słyszeliśmy z mężem że nas zabija, że zniszczy, że złamie kręgosłup itd. Wiele razy patrzyliśmy jak nasze dziecko sie męczy trzymając i kumulując w sobie różne emocje i te dobre i te złe. Miłosz nie potrafi radzić sobie z wielką radością, ze zmianą. To jest cholernie trudne dla każdego rodzica. Po wyładowaniu wraca do niego co sie stało, co robił i męczy go ogromne poczucie winy. Przeprasza, płacze, tuli się.Najgorsza jest bezradność w takiej chwili, próba okiełznania go. Łatwiej jest w domu, wiadomo. Ale każda taka "agresja" zostawia i na nas ogromny ciężar głównie psychiczny. Bo przecież trudno jest patrzeć na cierpienie swojego dziecka, a jeszcze trudniej czasem to wytrwać. Wiele razy pojawiały się łzy, wiele razy bezsilność.Jeszcze częściej zastanawialiśmy się dlaczego?  Mamy to szczęście, że jest rehabilitowany, że powoli te 2 miesiące pracy w tym kierunku przynoszą pierwsze efekty.   Ale jest bardzo dużo pracy jeszcze przed nami. Czasem sami już ledwo psychicznie dajemy radę, bo tak naprawdę nigdy nie wiemy, kiedy ta nadwrażliwość się uaktywni. Bywa, że w kilka minut potrafi być zniszczony nawet najlepszy i najspokojniejszy dzień.
Dlatego wkurzam sie, kiedy czytam, że teraz modne jest wkładanie niegrzecznych dzieci do jednego worka z chorobą autystyczną, bo przecież autyzm to zupełnie co innego. Nieprawda, zaburzeń umysłowych jest tak wiele, że ktoś, kto nie jest w temacie nie powinien wypowiadać się, a już najbardziej oceniać metod pracy rodzica z dzieckiem, bo patrząc na jedna scenkę nie wiemy nic na temat dziecka i podłoża jego zachowania. Dlatego proszę nie oceniajmy ludzi za sytaucje w jakich się znajdują, bo nie zawsze nasze rady i nasze widzi mi się jest taktowne, aby pouczyć i pokazać jak trzeba robić. Zawsze patrzmy na siebie...

1 komentarz:

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)