Moja lista blogów

czwartek, 13 lipca 2017

wióry lecą

Jest tak pochmurno, deszczowo i nijako, że najchętniej poszłabym zaliczyć południowe spanko z Kubusiem. Niestety Miloszek znowu ma chorą krtań (od nocy), więc uziemiona jestem jeśli chodzi o spanie. Musieliśmy jechać do apteki, po sól fizjologiczną, bo się skończyła. Więc zapakowawszy 2/3 mojego szczęścia do samochodu pojechaliśmy. Po drodze zajrzeliśmy do marketu po kleik ryżowy dla Kuby, ponieważ trzeba mu zagęszczać posiłki, bo mleko samo to mało dla Królewicza. Normalnie zajęło by mi to samej ok. 5 minut, ale z racji, że był z Nami Miłosz, utknęłam w dziale lego i na książkach dla dzieci. Jak na lego poszło gładko, bo tylko jakieś 10 minut ;) Oglądał i skakał od jednego do drugiego pudełka z jednym pytaniem: "mamo, a kupisz mi kiedyś to...?", tak w dziale książkowym miała być jedna encyklopedia z promocji, a wydałam ponad 100 zł na książeczki dla Niego i Olka:) No dobra, w tym koszcie była jedna moja. Całe 6,99 zł:)
A że obecnie mamy z mężem ciche dni, to książka się przydaje jak złoto, co by wieczorem wytrwać jakoś ten czas. 
Więc siedzimy sobie u Olka w pokoju, ja czytam mój nowy nabytek, Miłosz gotuje zupę z pionków do chińczyka, a Kuba śpi (szczęściarz).
Haha..wiem, tytuł chyba nie najlepszy na ciche dni, ale co tam... ;)
Nawet nie brałam pod uwagę, że mając trojkę dzieci mogę sobie tak poleżeć i poczytać. Tzn. przy dwójce, bo trzecie szczęście w przedszkolu.
Oooo...i najwyższa pora zbierać się po Niego, co by miał czas nacieszyć się tymi wszystkimi książkami, co to dziś zakupiliśmy:)

1 komentarz:

  1. Wpadłam specjalnie na bloga, żeby zaglądnąć do Was :) ....zaczynam lekturę ;) w ostatnim czasie też poszalałam z książkami tylko dla siebie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)