Moja lista blogów

wtorek, 8 sierpnia 2017

chichot losu 2

Jak zwykle był plan: Miłoszek jest u teściów, Olusia Łukasz zawiózł pociągiem do Radomia, bo mieli zostać tam razem na tydzień. Ja zostałam z Kubą w domu, bo nie było sensu ciągnąć malca w taką podróż tam i z powrotem. Była sama całą niedzielę. Pogoda pod psem (ciągle lało i chłodno). Miałam zabrać sie za lekkie odgruzowanie domu, ale pomyslałam, że jak chłopców nie będzie, to sobie od jutra zacznę. Więc wróciłam do łóżka i razem z Kubciem spaliśmy. Wstałam o 11, bo Kuba mnie obudził. Zjedismy mleczko i On poszedł znowu spać! Cudowny chłopczyk. Więc wzięłam książkę w obroty, potem obejrzałam dumę i uprzedzenie w wersji bollywood i nadgoniłam kilka artykułów z NG. Popołudniu, jak już się wyspaliśmy, poszliśmy do kościoła. Miał być po spacer, ale deszcz popsuł nam szyki. Powrót do domu i Kuba znowu poszedł spać.:) Nie wiem, jaką imprezę moje dziecko odsypiało;), ale obudził się dopiero na drugi dzień o 4 rano!:)
Po 18:00 zadzwonił zapłakany Miłosz, że Olek nie chce z nim zostać i pojechał do domu, a on tak chciał, aby został. Żal mi było Miłoszka, bo tak sie nastawił, że ten tydzień będą razem. Olek za chiny ludowe nie chciał zostać i aferę taka zrobił w końcu, że wrócił wieczornym pociągiem z tatą. W domu powiedział, że on chciał się tylko pobawić z Miłoszem! Wiec pojechał te 200 km pociągiem w wrócił, skoro tata już też musiał wracać;)
A to miał być tydzień bez dzieci:):) tzn z jednym, ale malutkim:) A tak już po cichu smakowała jakiegoś wypadu do teatru, czy wspólnej kolacja na mieście i wieczornego spokojnego pieką na balkonie:)
O jak dobrze, że ja olałam to sprzątanie :)
Kto ma dzieci ten wie, że planowanie jest bezsensowne:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)