Moja lista blogów

wtorek, 12 września 2017

Kiedy pojawia się kolejne dziecko

Długo zbierałam się do napisania tego posta. Od razu zaznaczę, że opieram się wyłącznie na własnych odczuciach i doświadczeniu. Piszę to dlatego, że może jest ktoś kto ma podobne dylematy i bolączki i potrzebuje takiego wsparcia. Może ktoś potrzebuje tej wiedzy, żeby pomyśleć, że cholera świat się nie kończy, kiedy dowiaduje sie o kolejnej ciąży;)
Zawsze uważałam, że dwójka dzieci to jest mega dużo pracy. I szczerze mówię jest. Kiedy dowiedzieliśmy się, że powiększy się nasza rodzina, kompletnie nie mieliśmy wyobrażenia tego co nas czeka. Oboje  z mężem obstawialiśmy ciężki hardkor i uziemienie nas w domu przy dzieciach. Czy byliśmy przerażeni tym faktem? Tak. Czy byliśmy zdezorientowani i źli na siebie? Tak. Czy runęły wszystkie nasze plany, wyobrażenia naszej rodziny? Tak.
A jaka jest rzeczywistość?
W moim odczuciu to piękno rodzicielstwa. Wszystko samo układa się bez większego wysiłku czasowego, czy fizycznego. Kiedy masz w domu więcej niż dwójkę dzieci, przestajesz myśleć wogóle w kategorii "po równo, tyle samo".  To po prostu jest niewykonalne i wynika z czystej matematyki. Nigdy nie przypuszczałam, że kolejne dziecko wniesie do naszego domu tyle spontaniczności i radości i spokoju! Myślałam, że ugrzęznę w martwym punkcie i z wywieszonym jęzorem będę wychowywać moje dzieci. Nie, nic bardziej mylnego! Mam obecnie więcej czasu, niż przy dwójce( Fakt, prania też mam więcej, ale akurat dobrze, bo lubię prasować;)).  Moje starsze dzieci pokochały nowego członka rodziny bezgranicznie, tak jak My. Nie ma w zachowaniu starszych chłopców już tej walki, buntu między sobą. To zaskakujące, jak bardzo był im potrzebny młodszy braciszek, żeby umieli przestać ze sobą rywalizować. Co mamy z Nimi teraz?  Ano mamy wzajemną troskę, wsparcie, braterstwo. Są oczywiście kłótnie, bójki, dogadywania itp. Ale Brak w tym wszystkim tej chorej rywalizacji o to kto jest lepszy. O względy rodziców.

Jeśli  miałabym popatrzeć na moje małżeństwo z perspektywy kolejnego dziecka, to tez jest ogromna próba dla związku. To szukanie wsparcia psychicznego nie koniecznie przez kobietę. To trudność w pobyciu we dwoje i nie chodzi mi tu o seks. Mam bardziej na myśli wspólne wyjście, rozmowę o naszych potrzebach, marzeniach indywidualnych czy zainteresowaniach. Czasem miałam odczucie, że jestem samotna, przy pełnym ludzi domu. Mimo, że byłam mocno przytulana i kochana. To wszystko trzeba przetrwać. Relacje budować może czasem na nowo. I to nie tylko relacje miedzy partnerami, ale też ojca z kolejnym dzieckiem.

My kobiety dużo szybciej potrafimy dostosować sie do nowych sytuacji, czerpiemy z nich wszystko co dobre. Nie wracamy do przeszłości. Faceci sa niestety prości jak budowa cepa i dla nich nowe sytuacje potrzebują czasem dużo więcej czasu, dużo więcej pokazania, że nowe nie oznacza końca marzeń. Że świat z trójka, czwórką czy ósemką dzieci nadal czeka na podbój. Nie oznacza, tkwienia tylko w rutynie dom- praca- dom. Nie oznacza końca, ale jest pięknym początkiem, jeśli już ten nasz męski delikwent sobie to w głowie poukłada:).

Co dało mi kolejne dziecko, jako kobiecie? Ogromne poczucie własnej wartości. Pewność siebie, która w życiu nie była przeze mnie tak odczuwalna. Czuję spełnienie. Czuję się dobrze sama ze sobą, baaa uważam się za piękną kobietę, mimo obwisłej skóry na brzuchu i zozstępów. Nareszcie czuje się bardzo wartościową i doładowaną pozytywną energią. Mam więcej siły w sobie fizycznej i mentalnej.  Mam większa potrzebę organizacji, co nie ukrywam pomaga również przy utrzymaniu dzieci i domu i czasu dla siebie w ryzach.

Wiecie, co zawsze bawi mnie najbardziej kiedy gdzies jesteśmy? To jak ludzie na nas nieraz patrzą:) Czasem wzbudzamy ogólne zainteresowanie, że nas dużo (a raptem tylko w sumie piecioro). Ale te spojrzenia, kiedy ktoś nas zobaczy:) To jest bardzo zabawne, jak ludzie patrzą na większe rodziny. Czasem w ich oczach widać: "o ja, ale ich dużo", a czasem:" o, ale fajna rodzinka":). Czasem usłyszymy też "oho, efekt 500+":).
 całe szczęście znowu robi sie "moda"  na wieksze rodziny. Sama jestem zaskoczona, jak w ostatnim czasie przybylo par, ktore decyduja się na kolejne dziecko.

Gdybym miała podsumować naszą rodzinę, to jesteśmy najbardziej szczęśliwi chyba właśnie teraz. Kiedy jest nas więcej. Kiedy znowu słychać w domu kwilienie dziecka i kiedy rozwija sie w naszych dzieciach takie silne uczucie braterstwa. Teraz, kiedy przy większej liczbie pracy i obowiązków, nasze uczucia sĄ mocniejsze, mimo, że wspólne chwile to tylko kilkanaście minut wieczorem. Bierzemy z tego co nam dane na maksa. Rozmawiamy i dużo więcej się śmiejemy, żartujemy. Jest swobodniej, fajniej. Chociaz marzy mi się weekend tylko we dwoje albo dobra impreza z mężem.
Lepiej tez organizujemy nasz wspólny czas. Staramy się ciągle chodzic lub wyjeżdżać na wszelakie wycieczki. Poznawać to co nam wszystkim nie znane i pokazywać to chlopcom, czego nie znają. Oczywiscie zaburzenie Miłosza daje nam codziennie popalić, ale uczymy sie z tym żyć. Rehabilituejmy go i wiemy jak działać w chwili ataku. I mozna by powiedzieć, że kolejne dziecko pomogło nam wykryć Jego problem, bo tak poniekąd jest.
Grunt, że trzymamy się razem:)

Tak własnie jest być rodzicem trójki dzieci, puki co:)

Z MOJEGO DOŚWIADCZENIA WIĘCEJ DZIECI, TO SZCZĘŚLIWSZA RODZINA I NAJSZCZĘSLIWSZA KOBIETA,


5 komentarzy:

  1. Kochana, jak to wszystko pięknie opisałaś. Mam podobne odczucia i podpisuję się pod Twoimi słowami.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam bardzo ciekawa Twojego komentarza, bo w kwestii liczby dzieci, możemy sobie przybic piateczki:) dziękuję za te słowa, bo czasem mam wrażenie, że to jakieś moje fanaberie;) pozdrawiam serdecznie całą waszą piateczke:)

      Usuń
    2. Teraz przynajmniej wiem, że nie tylko ja tak mam:)

      Usuń
  2. Pięknie to opisałaś. Gdy myślę o trójce takie właśnie przychodzą mi do głowy myśli- koniec wolności, zaburzenie wypracowanej rutyny, nerwy i samotność... cieszę się że to mylne wyobrażenia, i choć czasem miewam takie marzenia, to nie wiem czy kiedyś się spełnią... Może jednak lepiej nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystko jest czas i wierzę w to mocno, że kiedyś spełniasz to marzenie:)

      Usuń

Fajnie, że zechciałaś/ -eś się wypowiedzieć, dziękuję:)