Moja lista blogów

poniedziałek, 30 stycznia 2017

8!

Dokładnie osiem tygodni dzieli mnie od planowanego dnia terminu porodu. Mam nadzieję, że na planowanym się skończy i mój syn zechce wyjść przynajmniej 2 tygodnie wcześniej, jeśli będzie oczywiście gotowy:)
Niby to dużo, a jednak coraz bardziej czuję, że nie tak dużo.
Mój bilans wagowy to 13 kg do przodu na dzień dzisiejszy (66 kg). Skóra zwłaszcza ta na brzuchu swędzi mnie tak bardzo, że smaruję moja piłeczkę z przodu 2-3 razy dziennie. Z reszta całe moje ciało stało się wrażliwsze z tego powodu. Balsam idzie jak burza;)

Kubuś ma coraz większy apetyt. Bardzo lubi warzywa, smothie z płatkami owsianymi i smażone i niezdrowe rzeczy. Chociaż to kwestia dnia. W jeden dzień szaleję, jak nie zjem sałaty, zieleniny, pomidorów, czy awokado lub pomarańczy, a drugiego niemalże czuję na języku smak frytek, hamburgerów czy kiełbachy lub boczusia:) Całe szczęście słodkie nie ulubionym smakiem Kuby. Więc puki co w naszej rodzinie maniakiem słodyczy pozostaje Olek:)

Mam już przygotowana wstępna listę, tego co muszę dokupić Kubie z takich podstawowych rzeczy. Wózek mam od brata pożyczony (bo nasz się sprzedał, chwile przed nowinka), łóżeczko mamy swoje (jedyne, co pozostało po chłopcach na ten czas), ubranka pożyczone od szwagierki i
(tylko kilka sztuk mam po chłopcach), a nie mam jeszcze kocyk i rożek:) no to byłoby tyle, ale wystarczy. Groszek mój nie zginie:)

Miłosz nie może się Go juz doczekać. Ciągle pyta, kiedy Kubę przytuli, kiedy dotknie. Ciągle cłuje brzuszek, co sprawia, że ich więź jest coraz silniejsza. No przynajmniej na razie (tak sobie to tłumaczymy z mężem). Oluś też się cieszy, ale nie z takim entuzjazmem jak Miłosz. To dla Niego
nowa sytuacja i mam nadzieję, że jakoś wspólnie z mężem uda Nam się zażegnać Jego niepokoje
i obawy. Wiem, że mimo, że będzie się cieszył, że jest dzidziuś, to troszkę potrwa zanim On sie z tym oswoi.

Ja sama jakoś dobrze patrzę w przyszłość. Też chciałabym żeby już był, bo nie przepadam ( w sumie nigdy nie przepadałam) za etapem ciąży.

32 wiosna przede mną

W sobotę zmieniłam licznik!!:) Rozpoczynam 32-gą wiosnę i bardzo się z tego cieszę. Kolejny rok niewiadomego:) Kolejny rok dojrzałości (choć czasem naprawdę zastanawiam się czy na napewno;)). 
W piątek wybrałam się z mamą do teatru. To był nasz wspólny prezent urodzinowy (bo moja mama obchodzi urodziny 4 dni przede mną). W Bagateli byłyśmy na " Najdroższym". Lekka, przyjemna komedia, jak na Bagatele przystało:) 
W sobotę rozpieszczali mnie moi chłopcy. Mąż cały dzień raczył mnie pięknymi czułymi słówkami (raz w roku tak sam od siebie!;)), a dzieci były jak do rany przyłóż. Dostałam od nich piękne życzenia i buziaki i laurkę:) 
Wieczorem wybraliśmy się całą gromadką do Tratorii na małe świętowanie. Obłędna była mrożona kawa, ahh...:)

Dostałam też masę pięknych życzeń również od rodziny, znajomych i przyjaciół, które mam nadzieję, że spełnią się co do najmniejszego. 
Tak więc jestem rozpoczynając ten 32 rok swego życia, którego nie chciałabym zamienić na nic innego:)


piątek, 27 stycznia 2017

ochy i achy

W tym tygodniu jesteśmy po uroczystościach przedszkolnych z okazji dnia babci i dziadka. Dumy nas rozpierają z mężem, że tak wspaniale chłopcy wypadli w wierszykach i piosenkach. Dziadkowie i pełni wzruszenia i fascynacji swoimi wnukami. Aż miło słuchać tych wszystkich och-ów i ach-ów:)
Dodatkowo było jeszcze zebranie u Olusia, na temat którego Panie rozpływają się niemal jak czekolada w rączce:) Bardzo lubie to przedszkole do którego chodzi, bo widzimy ile pozytywów i jak dobrze idzie Olkowi rozwój. Panie zwróciły nasza uwagę na talent Olusia zarówno muzyczno- taneczny jak i przede wszystkim plastyczny. Już jakiś czas temu zapisaliśmy Go na zajęcia dodatkowe do nck-u, aby mógł rozwijać swój talent. Co dla nas najważniejsze, to to, że Jemu sprawia to ogromną radość i widać, że robi to pasją i zaangażowaniem:)   Zaczyna po feriach:)

Miłoszek miał znowu trening otwarty dla rodziców. I jestem pełna podziwu i radości, że tak sobie radzi, że tak bardzo cieszą go te treningi, że tak dobrze sie tam bawi, odnajduje:) Swoja drogą, nie dziwie się, że wraca padnięty wieczorem do domu, a rano ledwo schodzi z łóżka, bo dosłownie nieźle ich tam trener "goni" po tej sali:)

Kubuś buszuje po brzuchu jak mała sarenka po łące, co sprawia straszny ból, ale również niesamowita radość mamie:) Chociaż czasem jest to uciążliwe, jak się ma wrażenie, że zaraz wyjdzie przez mój pępek;) Ale już niebawem mój malec będzie z Nami:)

Mam nadzieje, że nadal chłopcy będą się tak pięknie realizować poprzez zabawę oraz zdrowie im dopisze, bo jak zdrowie jest, to i reszta się układa:)

Miłego dnia:)

środa, 25 stycznia 2017

krótkie włosy

Ostatnio mam fioła na punkcie krótkich włosów. Tzn. nie takich króciutkich "na chłopaka", ale takich do ramion lub klasycznego "boba". Może to spowodowane hormonami lub chęcią zmian, ale nosi mnie na taką długość. Co prawda byłam tydzień temu u fryzjera i zeszłam zdecydowanie na nieco krótsze, z czym czuję sie dużo lepiej. Zawsze lubiłam siebie w klasycznym bobie, chociaż teraz raczej się na niego nie zdecyduję, ale długość do ramion jest ok. Przynajmniej dla mnie lub wg mnie;)
Podobają mi się takie krótkie stylizacje z względu na swoją klasyczność, prostotę i elegancję.
I pewnie na jakiś czas taka długość zostanie mi w głowie, dopuki znowu nie zachce mi się zmian;)

Te podobają mi się najbardziej:
 

 

 

źródło: internet

niedziela, 15 stycznia 2017

śniadaniowy rytuał

Ostatnio nasze niedzielne śniadania mają smak pancaków z owocami :) Oczywiście obowiązkowo z syropem klonowym! Tak jakoś się przez ostatnie trzy niedziele pod rząd zdarzyło.
Dzisiejszy dzień, to nasz powrót z chorobowej krainy- nareszcie, bo 5 dni z temperaturą 40C u obu to było dla nas mega wyzwanie. Ciagły strach, bo temperaturę dało sie zbić tylko o 0,2-0,3 stopnia! Wirus jakiś taki paskudny ich dopadł. Na szczęście już mamy to za sobą. Chociaż od wczoraj z nadmiaru energii, która w nich sie skumulowała prawie dom chcą roznieść. No ale nie dziwie się. Te same ściany przez tydzień bez możliwości urozmaicenia, to można oszaleć. My mamy naprawdę dużo zabawek, ale zdążyliśmy już przerobić wszystkie i książki i zabawki i puzzle i malowanki.
Dziś natomiast pogoda zafundowała nam mega dużo przyjemności. Śniegu popadało co niemiara!!! Oni kochają śnieg! Z resztą, kto nie kocha takiego pięknego białego puszka?!
Najpierw poszliśmy do kościoła na mszę dla dzieci (od dłuższego czasu chodzimy do Bazyliki JP II). Idealnie dostosowana msza dla małych, średnich i hałaśliwych;). Potem wybraliśmy się na obiad do Krakowiaków i Górali. Uwielbiamy to jedzenie!!! Kto nie był, polecam.
A potem wybraliśmy sie na krótki spacer. Jednak które dziecko oparłoby sie ogromnym zaspom śniegu, kiedy one tak pięknie proszą aby się w nich potarzać?;)
Nawet ja miałam ochote na takiego aniołka w sniegu. Dość komicznie wyglądałaby ciężarna buszująca w śniegu;)
Po powrocie do domu Panowie wzięli sie za odśnieżanie podjazdu! I ta walka i kłótnia kto teraz była nieustanna. Ciekawa czy za kilka lat, jak będzie to ich obowiązek tez tak ochoczo będą wyrywać sobie łopatę i rwać się do odśnieżania:)?
Puki co, to najlepsza zabawa na polu. I obowiązkowe sanki z tata  w zaprzęgu. Bo tak jak tatuś ich obwiezie po ogrodzie, to nikt ich nie powozi. Kochają to, a ja uwielbiam słuchać ich śmiechów i radości, kiedy mąż dostaje turo przyspieszenie:)

Teraz oglądają we trzech skoki narciarskie. Takie męskie oglądanie. Tylko oni. Ja zaraz mam zamiar zając miejsce na przeciwko nich na fotelu i wtulona w koc wrócić do czytania:) o tak...:)
Miłego i zdrowego tygodnia.

wtorek, 10 stycznia 2017

Aktualna sytuacja

Obecnie to nasz chyba 5 dzień z wirusem. Nie ma żadnych biegunkę, wymiotow, tylko ogromnie wysoka gorączka. Taka po 40 step.C. Trzy ostanie noce, to dla nas wszystkich aktorka. Chłopcy w bólu i gorączce, a my z może trzema godzinami snu na dobę. Biedaki moje..
Dziś całe szczęście widać dużą poprawę. Nie tylko kolorki na buzi wróciły i apetyt, ale od rana tylko slysze:mamo,.... mamo...I mam.....
Oszalejeje zaraz chyba i z braku snu i z tego ich dogadywania dzisiejszego. Obym tylko do powrotu męża z pracy.
I znikammjuz bo wojna o żółtą piłeczkę się robi, a tych żółtych jest w domu od groma, a Oni wojnę toczą o tą jedną. Ehhh....

środa, 4 stycznia 2017

Śnieżne szaleństwa

Nareszcie spadł śnieg. Nareszcie mamy prawdziwą zimę.  chłopcy są mega wniebowzieci. Olek nie mógł się od rana doczekać lepienia bałwana. Więc po przedszkolu od razu chłopcy w kombinezonach jak tylko wyszli z auta biegli na ogródek. Patrzenie na te rozesmiane buzie było mega przewspaniale, a oni tacy szczęśliwi. Obaj wracali do domu nie tylko z lodowatymi palcami ale i czolgajac się po śniegu.  Tak wiec całą trójką mieliśmy wczoraj dużo przyjemności w tym naszym lepienia bałwana i bitwie na śnieżki 😊


poniedziałek, 2 stycznia 2017

28 tydzień trzeciej ciąży

Nareszcie ten czas zaczyna szybciej płynąć:)! Jeszcze tylko 3 miesiące i Kuba zawita na nasz świat. Liczę na to ogromnie, że również naturalnie jak swoi bracia. Moje samopoczucie jest dość dobre. Nie ma co oczywiście porównywać do poprzednich dwóch ciąż, bo w tamtych skakałam jak sarenka do samego końca, a tu jestem żółwiem meczącym się niesamowicie. 
Obecnie przytyłam 10 kg, więc nie ma paniki. Przy Olku i Miłoszu miałam równo po 19 kg na plus i w tej pewnie będzie podobnie;) Oby poród też był tak szybki jak w dwóch poprzednich przypadkach- modle się o to:)
Kubuś nie znosi kawy, czekolad i pepsi (to różnica z braćmi), ale lubi jak mu ładnie frytkami lub smażonym zapachnie:)
Zmagamy się z lekka anemią, więc żelazo i sok z buraczka to nasza codzienność.
Niby waga nie jest wielka, ale czuję skok na swoim ciele. I mimo, że wiem, że jestem w ciązy i że po jak się wezmę za siebie tak samo, to szybko wrócę do normalnego wyglądu. Ale ciążą mi te okrągłe pysie na buzi i powstający drugi podbrudek:( I to, że naprawdę zdrowo jem nie interesuje mojego organizmu:(:(
Brzuszek w gruncie rzeczy nie jest wielki, chociaż dla mnie jest ogromny.
Tak naprawdę chciałabym już być w 38-39 tygodniu i urodzić, bo nie przepadam za sobą w ciąży.
Kubuś w najlepsze buszuje po brzuszku, więc cieszy to nieziemsko. Chłopcy lubią z Nim przybijać piątki, kiedy mały kopie:) co cieszy oczywiście i nas i chłopców:)
Zdarzają mi się też bezsenne noc, co jest okropne. Teraz pozostaje mi tylko zbierać siły i czekać na mojego małego faceta jeszcze troszkę czasu.






niedziela, 1 stycznia 2017

Jaki był 2016

Był to rok dla mnie nie tylko udany, ale i zaskakujący.  Zaczął się kiepsko, ale kończy dorodnie😊najważniejsze dla mnie, że wszyscy jesteśmy zdrowi, bo jak zdrowie jest to wszystko jest. Co było dla mnie ważne:

  • Chyba najmilsze było zmajstrowanie Kubiksa naszego. Wielka niespodzianka, a za razem ogromna radość i szczęście dla naszej czworeczki😊czekamy na ciebie maleńki 
  • Zanim pojawił się groszek, powrót do pracy i realizacja siebie nie tylko jako matki, ale i zawodowo. 
  • Mamy płot! Prawie przyplacilismy to rozwodem 😉a jeszcze elewacja przed nami 😂
  • Olus został przedszkolakiem.
  • Udało nam się wyjechać na weekend majowy. A to nie takie proste w naszym przypadku. Pal sześć, ze wakacje w Boloni szlak trafił, może w nowym roku wybierzemy się tam całą piątka.
  • Miłoszem rozpoczął naukę jazdy na rowerze i prawie już śmiga sam. Myślę, ze na wiosnę będzie śmigła sam😊
  • Gościliśmy pielgrzymów z Brazylii na Śdm.
Byłam na tym roku naprawdę szczęśliwa, a to był dla nas dobry rok. Oby ten nowy nie był gorszy.